(El)
Chłopak bez wahania podszedł i mnie przytulił. Przyznam szczerze, że brakowało mi go. Może i znamy się krótko, ale zdążyłam się do niego przyzwyczaić. Silne ramiona chłopaka zamknęły mnie w tak szczelnym uścisku, że nikt ani nic nie zdołałoby go rozerwać. Wtuliłam głowę w jego ramię. Tak strasznie za nim tęskniłam. Odsunął mnie od siebie nadal trzymając ręce na moim ciele i spojrzał prosto w moje oczy w których pojawiły się łzy. Nie chciałam płakać, nie chciałam żeby się dowiedział, że po wyjeździe było mi ciężko bez niego, bez Emily. Dzięki Joshowi i reszcie zaczynałam powoli zapominać. Nagle zjawia się on i wszystko zaczyna wracać. Wspomnienia. Nowy Jork. Przyjaźń. Zdrada. Miłość. Nie mogę. Nie mogę tak po prostu się cieszyć z tego, że tu jest. Nie po to wyjechałam z domu. To nie może się tak skończyć. Wyswobodziłam się z jego uścisku i zaczęłam cofać do tyłu. Nie mogę tu zostać. Muszę wrócić do domu. Liam spojrzał na mnie zaskoczony. Chyba nie takiej reakcji się spodziewał. To oczywiste, że on coś do mnie czuje. Nawet ja to widzę, niestety nie mogę dać mu w zamian tego czego on oczekuje. Zbyt wiele rzeczy się stało. Cała sprawa z Andy'm za bardzo na mnie wpłynęła. Nie potrafię zaufać żadnemu chłopakowi na tyle mocno żeby go tak blisko do siebie dopuścić.
-Eleanor o co.... - zaczął ale jego słowa przerwał dźwięk syreny policyjnej. Super jeszcze tego nam brakowało. W jednej chwili zapomniałam o Liam'ie, o przeszłości, o łzach, które już przestały napływać mi do oczu. Teraz liczyło się tylko to, jak się stąd wydostać i nie dać się złapać. Rozejrzałam się w poszukiwaniu jakiejkolwiek drogi ucieczki. Wtedy przy mnie pojawił się Luke. Jego przerażona mina mówiła, że nie ma pojęcia jak ma się przy mnie zachowywać. Czyli jednak to wszystko prawda. Zabił swoją siostrę. Młoda dziewczyna zginęła przez te idiotyczne wyścigi. Spojrzałam na niego i z rezygnacją pokręciłam głową.
-El ja...
-Chodź uciekamy stąd! - przerwał mu głos Liam'a który staną koło mojego boku. Luke spojrzał najpierw na mnie a później na chłopaka obok. Nienawiść jaką darzyli się nawzajem była, aż wyczuwalna przez osoby trzecie.
-Ona nigdzie z Tobą nie pójdzie - syknął przez zaciśnięte zęby Luke i przysunął się do mnie na co ja zareagowałam krokiem w tył. Nie chcę żeby się do mnie zbliżał. Okłamał mnie. Zabił swoja siostrę. Nigdy więcej w życiu nie wsiądę z nim na motor. Liam spojrzał na mnie pytająco, trochę się niecierpliwiąc bo policja była już coraz bliżej. Prawie wszyscy zdążyli już ociec. Wyciągnął rękę w moja stronę wyczekując mojej decyzji. Najchętniej nie wybrałabym żadnego z nich ale muszę się jakoś stąd wydostać. Spojrzałam na twarz Luka. Chłopak był na prawdę bardzo przerażony. Czym on się tak przejmuje? Zna mnie dosłownie od kilku dni.Posłałam mu przepraszające spojrzenie (chociaż w sumie nie wiem za co go przepraszam) i chwyciłam dłoń Liam'a. Ruszyłam za nim w nieznanym mi kierunku. W szybkim tempie znaleźliśmy się za jakimś budynkiem, za którym stał motor podobny do tego, którym przyjechaliśmy z Luke'm.
-Chyba sobie żartujesz - powiedziałam zauważając, że chłopak zaczyna wsiadać na pojazd. Spojrzał na mnie zdezorientowany.
-Nie mamy wyboru. Tylko tak możemy się stąd wydostać i nie dać się złapać. Nic Ci się ze mną nie stanie. Obiecuje - patrzył mi prosto w oczy. Po chwili wahania wsiadłam na motor i objęłam go w pasie. Od razu zapalił silnik i ruszył z miejsca. Na dworze zrobiło się zimno. Liam gwałtownie przyspieszył bo na ulicę wyjechał jeden z radiowozów. Bez najmniejszego problemu wyminął samochód i uciekliśmy z miejsca wyścigów. Nie jechaliśmy długo. Liam zatrzymał się w jakiejś opuszczonej dzielnicy. Wszędzie panowała cisza. Zeskoczyłam z motoru i rozejrzałam się dookoła. Jasne, że mu ufam ale po co tu przyjechaliśmy? Spojrzałam niepewnie na chłopaka, który również zsiadł z pojazdu.
-Po co mnie tu przywiozłeś?
Liam spojrzał na mnie zaskoczony i po chwili zaczął się śmiać.
-Spokojnie przecież nic Ci nie zrobię. Trochę zaufania - powiedział przez śmiech i wyjął z kieszonki czarnych jeasnów paczkę papierosów. Dopiero teraz zauważyłam, że jest ubrany całkiem inaczej niż to zapamiętałam. I od kiedy on pali? - musieliśmy się gdzieś schować przed glinami. Z resztą nie wiem gdzie mieszkasz, z kim mieszkasz więc nie mogłem Cię odwieźć do domu.
Jego słowa sprawiły, że się rozluźniłam. Ufam mu. Westchnęłam i schowałam ręce do kieszeni bo zrobiło się strasznie zimno.
-A możemy już jechać? Jest mi zimno i nie mam zamiaru spędzić całej nocy na dworze.
Liam rzucił niedokończonego papierosa na ziemię i przydeptał go butem.
-Jasne spoko tylko podaj mi adres.
Tak jak poprosił, powiedziałam mu dokładny adres domu babci. Od razu wzięliśmy na motor i chłopak pojechał w wyznaczonym kierunku.
W domu nie paliły się żadne światła. To dziwne, że babci jeszcze nie ma. Powinna już dawno wrócić. Chłopak zatrzymał się i zgasił silnik. Stanęłam obok patrząc mu w oczy.
-No to dzięki za podwiezienie - powiedziałam i lekko się uśmiechnęłam - a ty gdzie mieszkasz?
Liam stanął bardzo blisko mnie.
-W sumie to nie wiem. Miałem się zatrzymać kilka dni u Zayn'a ale przez tą policję wszystko się skomplikowało - powiedział wzruszając ramionami. Chyba za bardzo się nie przejmuje tym, że nie ma gdzie mieszkać. Zupełnie go nie poznaję. Jest całkiem inny niż w Nowym Jorku.
-Możesz się zatrzymać u mnie. To znaczy u mojej babci. Na pewno nie będzie miała nic przeciwko - powiedziałam zanim pomyślałam. Super. Co ja wygaduje? Na prawdę chce żeby on u mnie spał? Ale to przecież nie mogę pozwolić na to, żeby spał nie wiadomo gdzie.
-Na prawdę? A gdzie będę spał? Z Tobą? - zapytał uśmiechając się szeroko. Spojrzałam na niego i popukałam się w czoło.
-Nawet sobie nie żartuj. Albo kanapa albo nic. Wybieraj.
Zrobił minę niewinnego szczeniaczka ale się zgodził. W sumie nie ma wyboru. Zaprowadził motor do ogrodu za domem i wrócił gdy otwierałam drzwi kluczem. Weszłam do środka zapalając światła a chłopak poszedł za mną. Nadal zaskakuje mnie fakt, że babci nie ma w domu. Weszłam do kuchni i zobaczyłam kartkę na stole. Była to ta sama kartka którą ja wcześniej zostawiłam tylko dopisana na niej była informacja od babci, że wyjeżdża na kilka dni do kuzynki która mieszka poza Londynem. Westchnęłam i odwróciłam się do chłopaka który stał oparty o drzwi prowadzące do kuchni i przyglądał się moim czynom.
-Wygląda na to, że zostaliśmy sami - powiedziałam i machnęłam kartką w jego stronę. Mina Liam'a mówiła dokładnie co mu chodzi po głowie. Wywróciłam oczami i postanowiłam zrobić jakąś kolację. Nie jestem dobra w gotowaniu bo raczej tego nie robię więc zdecydowałam się na zwykłe kanapki. Szybko się z nimi uwinęłam i postawiłam gotowy talerz razem z zawartością na stole. Do tego dwa kubki z gorącą herbatą. Chłopak przez cały czas nie ruszył się z miejsca tylko uważnie się przyglądał. Zaczęłam jeść pierwszą kanapkę patrząc na towarzysza.
-Zamierzasz tak stać czy może jednak się do mnie przyłączysz?
Liam bez słowa podszedł do stołu i usiadł po przeciwnej stronie. W ciszy zjedliśmy prawie wszystkie kanapki z talerza. Chłopak ani na moment nie spuścił ze mnie wzroku. Po wypiciu ostatniego łyka herbaty odstawiłam pusty kubek na stół i odchyliłam się do tyłu, opierając plecy na oparciu krzesła i spojrzałam na Liam'a.
-Możesz mi powiedzieć czemu się tak na mnie patrzysz?
Chłopak powtórzył mój ruch i uśmiechnął się do mnie.
-Nadal nie mogę uwierzyć, że tu jesteś.
-To samo mogę powiedzieć o Tobie. Skąd się tu wziąłeś?
-Ja? Co Ty tu robisz?
Uniosłam brwi patrząc na niego. Serio?
-Pierwsza spytałam.
Moje słowa sprawiły, że mogłam usłyszeć jego śmiech. Ten rzadki do usłyszenia dźwięk. Już chciał mi odpowiedzieć gdy przerwał mu dzwonek do drzwi. Kto to może być o tak późnej porze? Na pewno nie Josh ani Kate. Oni by najpierw zadzwonili albo napisali wiadomość. Spojrzałam w kierunku drzwi a później lekko zdenerwowana na chłopaka siedzącego na przeciwko. Chłopak chyba zrozumiał o co mi chodzi, bo wstał i bez słowa ruszył w stronę drzwi. Dla własnego bezpieczeństwa zostałam w kuchni.
(Liam)
Po minie Eleanor domyśliłem się, że nie spodziewała się żadnych gości i dzwonek do drzwi o tak później porze jest dla niej zaskoczeniem. Dlatego jak przystało na prawdziwego faceta wstałem i poszedłem zobaczyć kto do cholery przerwa nam rozmowę. Otworzyłem drzwi i mnie zamurowało.
-Co do cholery...
Za drzwiami stał Luke. Co on tu do cholery robi? Jeszcze mu mało? Nie może zrozumieć tego, że El nie chce go widzieć?
-Co Ty kurwa robisz w jej domu? - jako pierwszy odezwał się intruz. Spojrzałem na niego jak na idiotę którym z resztą jest.
-Jakiś problem palancie? Nie muszę Ci się tłumaczyć co, gdzie i z kim robię. Ona z resztą też nie.
Pewność siebie. To właśnie czuję w tym momencie. Chłopak jest na przegranej pozycji. To ja jestem po właściwej stronie drzwi. Nie pozwolę na to żeby ktoś taki jak on zbliżył się do dziewczyny na której mi zależy. Już jedną przez niego straciłem. Straciłem dziewczynę przez chłopaka którego uważałem za swojego przyjaciela.
-Odpierdol się od niej. Nie zasługujesz na kogoś takiego jak ona. Ty nie zasługujesz na nikogo. Jesteś jebanym chujem bez uczuć i rozumu.
Nie wytrzymałem. Z całej siły popchnąłem chłopaka tak, że wylądował plecami na chodniku. Skrzywił się pod siłą uderzenia. Bolało. I bardzo dobrze. To i tak za mało jak na takiego chuja. Powinienem mu tak obić mordę, że go rodzona matka nie pozna. Powstrzymuje mnie jedynie fakt, że jestem u El w domu a ona nie wie jeszcze jaki byłem i jaki poniekąd nadal jestem. Ten Liam, którego poznała w Nowym Jorku to najłagodniejsza wersja Liam'a, która w Londynie nie występuje. Luke i trudem podniósł się z ziemi i stanął naprzeciwko mnie. Jestem od niego wyższy co daje mi kolejny powód do przewagi. Podszedłem do niego krok bliżej. Chłopak ledwie trzymał się na nogach. Uśmiechnąłem się złowrogo. Chciałem mu chociaż raz przywalić, tak porządnie. Złapałem go jedną ręką za koszulkę, drugą wymierzyłem cios kiedy z domu wyszła El.
(El)
Nie mam pojęcia kto to może być o tej porze. Mam nadzieję, że z Liam'em wszystko w porządku. Z początku słyszałam zarysy rozmowy, niestety nie mogłam rozpoznać głosu gościa. Później wszystko ucichło. Sądziłam, że Liam pozbył się "intruza" i za raz do mnie wróci ale tak się nie stało. Zaniepokojona ruszyłam w stronę drzwi. To co zobaczyłam mną wstrząsnęło.
-Liam? Co się tu dzieje?
Chłopak gwałtownie odsunął się od "gościa" którym okazał się Luke. Jego twarz wyrażała tylko jedno uczucie - ból. Spojrzałam raz na jednego, raz na drugiego chłopaka. Liam puścił Luka i przysunął się w moją stronę. Ten drugi ledwie stał na nogach. Posłałam mu zmartwione spojrzenie ale jego wzrok nie chciał się spotkać z moim. Poczułam ukłucie w sercu. Nie chcę żeby był na mnie zły za coś czego nie zrobiłam. To ja powinnam być zła na niego za to że mnie okłamał i to w nie błahej sprawie. W sumie nie znam szczegółów. Ale na pewno chcę poznać.
-El wracajmy do domu - usłyszałam głos Liam'a, który złapał mnie za rękę i delikatnie pociągnął w stronę drzwi. Nie odrywałam wzroku od Luka, który w końcu na mnie spojrzał.
-Luke... - zaczęłam. Na dźwięk swojego imienia wypowiedzianego przeze mnie chłopak się skrzywił. Miałam wrażenie, że czuje do mnie niechęć, odrazę. W oczach pojawiły mi się łzy. Pokręcił głową dając mi do zrozumienia, że mam nic więcej nie mówić.
-Daj spokój El. Nie powinienem tu przychodzić. Jak widać ma się kto Tobą zająć - po tych słowach odwrócił się i kuśtykając odszedł. Ze łzami już spływającymi po policzkach stałam wpatrując się w sylwetkę chłopaka znikającą w ciemności. Nie mam pojęcia co się ze mną dzieje. Jestem cholernie rozdarta. Tyle pytań narzuca mi się w głowie. Tyle spraw. Przyjazd Liam'a. Jego dawna znajomość z Luke'm. Śmierć siostry Luka. Odwróciłam się i bez słowa weszłam do domu. Z tego wszystkiego nawet nie odczułam zimna panującego na dworze. Dopiero po powrocie do pomieszczenia zdałam sobie sprawę, że zmarzłam. Liam wszedł za raz za mną i pozamykał zamki w drzwiach. Nie miałam już siły stać na nogach. Usiadłam na schodach i ukryłam twarz w dłoniach. Przyjechałam tu, żeby odpocząć, uciec od problemów. Ale od nich nie da się uciec. Pozbędziesz się starych pojawiają się nowe.
Liam kucnął przede mną i zabrał moje dłonie z twarzy. Spojrzałam na niego niewyraźnym wzrokiem. Wszystko przez łzy, które po chwili chłopak zaczął ocierać z mojej twarzy. Przechyliłam głowę i zaczęłam się w niego wpatrywać. Dopiero teraz zdałam sobie sprawę, że są z Lukiem do siebie podobni a tak na prawdę całkiem inni. Chociaż słabo znam jednego i a drugiego jeszcze gorzej to mogę to stwierdzić. Złapałam go za rękę którą trzymał na moim policzku i odsunęłam ją od swojej twarzy. Musze się pozbierać. Muszę być silna. Nie mogę się załamywać po takich rzeczach.
-Emm... - zaczęłam wstając ze schodka. Chłopak poszedł w moje ślady przyglądając mi się lekko zaskoczony - tak na prawdę z tą kanapą to żartowałam. Chodź pokażę Ci pokój dla gości - dodałam idąc po schodach ba górę. Nawet nie odwróciłam się sprawdzić czy idzie. I tak wiem, że jest tuż za mną. Słysze jego oddech. Zaprowadziłam chłopaka do pokoju gościnnego i zapaliłam światło. Było tam tylko łóżko, stolik koło niego i niewielka szafa. Cały utrzymany w szarych kolorach. Widać nie tylko w moim pokoju babcia zrobiła remont i powymieniała meble.
-Za raz przyniosę Ci pościel - powiedziałam i zostawiłam go samego. Z szafy w garderobie wyjęłam czystą pościel przeznaczona właśnie na takie okazje i zaniosłam do pokoju. Liam siedział na łóżku wpatrując się w ścianę. Przyniesione rzeczy położyłam obok niego. Nawet na mnie nie spojrzał. Cóż... Ałć.
-Po drugiej stronie korytarza jest łazienka z której możesz skorzystać. Znajdziesz tam też czyste ręczniki - po tych słowach wyszłam i udałam się do swojego pokoju. Po zamknięciu drzwi rzuciłam się na łóżko. Przez chwilę wpatrywałam się w sufit. W końcu zdecydowałam się, że wezmę prysznic i pójdę spać. Muszę w końcu odpocząć.
Po długim gorącym prysznicu ubrałam się w wygodną piżamę (link) i wróciłam do swojego pokoju. Wzięłam telefon z szafki i sprawdziłam wiadomości. Te od rodziców pominęłam. Odczytam i odpiszę rano. Przejrzałam pozostałe.
Od Josh: Wszystko w porządku?
Od Josh: Gdzie zniknęłaś?
Od Josh: Od kiedy znasz Liam'a????
Od Kate: Wszystko okej? Gdzie jesteś?
Od Josh: Dlaczego mnie ignorujesz?
Od Josh: Obrażam się....
Od Josh: Dobra wiesz, że nie ale odezwij się bo się martwię...
Uśmiechnęłam się do ekranu. Cały Josh. Nawet głupim sms'em potrafi wywołać uśmiech na mojej twarzy.
El: Wszystko okej. Jestem w domu. Z Liam'em to dłuższa sprawa.
Po kilku sekundach otrzymałam odpowiedź. Jak on tak szybko odpisuje? Siedział wpatrując się ciągle w telefon czy co?
Od Josh: Sama jesteś? Przyjechać?
El: Jest w porządku nie musisz. Dobranoc <3
Od Josh: Dobranoc ;*
Długo trzymałam telefon w rękach zastanawiając się czy napisać czy nie. Nie byłam już zła na nikogo. Po prostu nie chciałam żeby ktoś przeze mnie cierpiał. Wiele razy pisałam, usuwałam i znowu pisałam wiadomość. W końcu zdecydowałam się ją wysłać.
El: Wszystko w porządku?
Długo nie otrzymywałam odpowiedzi. Kiedy w końcu zwątpiłam, że w końcu ją dostanę telefon zawibrował w mojej dłoni.
Od Luke: OK
No to się wysilił. Na prawdę...
El: Nie traktuj mnie tak. Ja na prawdę nie chciałam źle. To wszystko mnie po prostu zaskoczyło.
Od Luke: Pogadamy innym razem. SAMI
Uśmiechnęłam się do ekranu. To oznacza, że nie jest zły i chce się spotkać. Po przeczytaniu tej wiadomości uspokoiłam się trochę. Teraz mogę spać spokojnie. Przynajmniej jeden problem jakby rozwiązany. Gdy chciałam odłożyć telefon na szafkę jego dźwięk oznajmił przyjście kolejnej wiadomości. Spojrzałam na niego zaskoczona.
Od Liam: Mogę do Ciebie przyjść? Nie lubię sam spać...
Wywróciłam oczami. Czy on nie da sobie spokoju. Mogę w sumie udawać, że śpię i nie odczytałam wiadomości. Ale w tym przypadku, kiedy chłopak jest za ścianą, nie wiem czy to ma sens. Nie wiem co ja wyprawiam. To zupełnie do mnie nie podobne. Zadaję się ze śmiertelnymi wrogami. Lubie jednego i drugiego. Obydwaj zdają się lubić mnie. Gorzej nie mogłam trafić.
El: Ok ale nie rozmawiajmy o niczym
Nie otrzymałam już odpowiedzi. Po chwili drzwi do mojego pokoju lekko się uchyliły. Chłopak powoli podszedł do mojego łóżka i położył się z wolnej strony. Tak jak go prosiłam nie odezwał się ani słowem. Uśmiechnęłam się pod nosem i bez zastanowienia przytuliłam do niego kładąc głowę na jego klatce. Chłopak objął mnie ramieniem wyraźnie się rozluźniając. Zasnęłam wtulona w ciepłe ciało chłopaka.
Witam :D
Mam dla was taką małą playlistę piosenek przy których powstawał rozdział (nie wszystkie ale wybrane):
wystarczy nacisnąć niżej na określony fragment rozdziału i pojawi się piosenka przy jakiej powstał xD
Rozdział "wymęczony" i osobiście nie jestem w 100% zadowolona ale mam nadzieję,
że wam chociaż trochę się spodoba ;)
Nie dzieje się za wiele ale w następnych postaram się nadrobić ;D
20 komentarzy = nowy rozdział w poniedziałek
czytam = komentuję
Jeśli doceniasz moje kilka godzin spędzonych nad pisaniem tego rozdziału
to proszę zostaw po sobie jakiś komentarz, nawet jedno słowo ;)
Pattie x
Cudny rozdział <3 Czekam na nexta :D Pozdrawiam @OlaLudwikowska ;**
OdpowiedzUsuńŚwietny rozdział <3 jak to czytałam to momentami strasznie szczerzylam się do telefonu :)) Kocham GOLDA <3 / K.
OdpowiedzUsuńzapraszam na 3 rozdział z perspektywy Clary :) zachęcam do komentowania i dodawania się do obserwatorów :)
OdpowiedzUsuńhttp://minor-dalliance.blogspot.com/
pozdrawiam, Clary xx