19 października 2014

Rozdział 14

(Liam) Nowy Jork
Dlaczego ja zawsze tracę osoby na których mi zależy? Najpierw mama, później Lucy a teraz Eleanor. To jakiś cholerny pech? Ile jeszcze osób stracę? Wszystkich? Kim do cholery jest chłopak, który odebrał jej telefon? Myślałem, że nas coś łączy. Okazuje się, że jednak ma kogoś innego. Nawet tego popierdoleńca Andy'ego okłamywała, bo tak szybko by sobie nikogo nie znalazła. Czemu ja kurwa tak szybko dałem się jej omotać? Ale co mam poradzić na to, że tak bardzo mi na niej zależy?
Cały dzień spędziłem w swoim domu. Miałem mieć spotkania w firmie ojca ale wszystko odwołałem. Nie mam teraz głowy na prowadzenie jakichkolwiek interesów. Nie wiem czy w ogóle będę się do tego nadawał. Usłyszałem pukanie do drzwi. Wstałem z łóżka i podszedłem, żeby je otworzyć.
-Pani Brown mówiła, że obiad już gotowy.
Spojrzałem na moją siostrę, która stała po drugiej stronie drzwi. Chyba już tylko ona mi została. Na ojca nie zawsze mogę liczyć a na nią tak.
-Powiedz jej, że nie jestem głodny - odpowiedziałem i chciałem zamknąć drzwi ale przytrzymała je ręką.
-Liam...
-Co?
-Chodzi o tą dziewczynę co u nas była?
Co? Skąd ona wie? Chociaż w sumie to moja siostra, ona wie wszystko.
-Nie chce o tym rozmawiać.
Tym razem udało mi się zamknąć drzwi. Usłyszałem tylko jej głośne westchnienie. Wróciłem z powrotem do leżenia na łóżku. Bo w sumie nie mam na nic innego ochoty. Chociaż w sumie jest rzecz którą mógłbym zrobić żeby tak o niej nie myśleć. Wyjąłem telefon z kieszonki i wybrałem numer którego miałem nigdy więcej nie używać. Po kilku sygnałach odezwał się właściciel numeru.
-Halo?
-Siema Zayn.
-Liam?
-A spodziewałeś się kogoś innego?
-Nie sądziłem, że jeszcze kiedyś się odezwiesz.
-Sytuacja się trochę zmieniła.
-Wracasz do nas?
-Właśnie dzwonie w tej sprawie. Będzie dla mnie tam jakieś miejsce?
-Dla Ciebie zawsze. Byłeś naszym najlepszym zawodnikiem.
-To widzimy się za dwa dni.
Po tych słowach się rozłączyłem. Mam nadzieje, że nie będę żałował tej decyzji. No i jeszcze jeden problem. Niby jestem dorosły ale aż boję się pomyśleć co powie mój tata na wieść, że wracam do Londynu.

(Eleanor) Londyn
Luke i ja staliśmy jak zamurowani. Zupełnie się nie spodziewałam ich tu zobaczyć. Mogłam się domyślić. Państwo Bennett. Przecież ja ich znam. Przez ostatnie trzy lata mój tata z ojcem Luka prowadzili jakieś interesy, które i tak upadły ale nie ponieśli żadnych strat wiec się tym nie przejęli. Kobieta jak tylko nas zauważyła zatrzymała się w pół kroku i posłała chłopakowi pytające spojrzenie. Nie byli zdenerwowani ani zaskoczeni wiec to chyba nie była pierwsza taka sytuacja chociaż po minie Luka spodziewałam się bardziej, że boi się reakcji rodziców. To trochę dziwne. Nie spodziewałam się, że Luke może się bać rodziców.
-Luke nie stój tak na środku i to w dodatku bez koszulki.
Chłopaka jakby ktoś polał wodą. Złapał mnie za rękę i pociągnął w stronę schodów unikając wzroku swojego ojca. Domyśliłam się od razu, że to o niego chodzi a nie o mamę. Zaprowadził mnie do swojego pokoju i zamknął za nami drzwi.
-Wszystko w porządku? - zapytałam kładąc mu rękę na ramię.
-Tak. Po prostu mój tata....
-Wiem - przerwałam mu - znam twojego tatę i wiem jaki jest stanowczy. 
-Co? Skąd znasz mojego tatę?
Chłopak spojrzał na mnie zaskoczony i odsunął się o krok do tyłu. 
-Prowadził z moim tata jakieś interesy w Kanadzie i często z twoją mamą u nas byli stąd ich znam.
Luke zmarszczył czoło wyraźnie się nad czymś zastanawiając i po chwili cały się rozluźnił. Chyba dotarło do niego, że mówię prawdę. Swoja drogą nawet nie chcę wiedzieć o czym pomyślał. Nic nie odpowiedział tylko poszedł i położył się na swoim łóżku chowając twarz w dłoniach. Ja nadal stałam przy drzwiach. 
-To... ja może już pójdę do siebie.
Luke gwałtownie usiadł i spojrzał na mnie przeszywającym spojrzeniem nic nie mówiąc. 
-No co? - zapytałam już lekko rozdrażniona. 
-Nic - odpowiedział z lekkością - spotkamy się później? 
Ugh... coś czułam, że tak będzie. Nie to, że go nie lubię. Jak się go bliżej pozna to nie jest taki zły ale tak częste spotkania? To chyba nie jest dobry pomysł. 
-Luke nie sądzę żeby...
-Nie przyjmuje odmowy - przerwał mi podchodząc do mnie. - chcę Ci coś pokazać. 
Cofnęłam się o krok lekko zaniepokojona. Chłopak to zauważył i zaczął się śmiać. 
-Spokojnie to nie randka. Jeśli Cię to pocieszy twoi znajomi tez tam będą. 
-No dobra. Ale teraz już na prawdę muszę iść do domu. 
Chłopak kiwnął głową i pocałował mnie w czoło. Przewróciłam oczami i poszłam do jego łazienki zabrać swoje rzeczy.W ciszy zeszliśmy po schodach. Nigdzie nie było widać jego rodziców. W sumie dobrze bo nie miałam ochoty na rozmowę z panem Bennett'em. Luke odprowadził mnie pod same drzwi domu mojej babci. Wygrzebałam z malutkiej torebki i otworzyłam zamki. Weszłam do środka zostawiając chłopaka na zewnątrz. 
-Ubrania oddam Ci jutro. Oczywiście wyprane. 
Luke uśmiechnął się pod nosem. Co go tak bawi? 
-Nie musisz. Na Tobie i tak wyglądają lepiej - puścił mi oczko i odszedł. Stałam na progu z durnym uśmieszkiem na twarzy. Słowo daję już kiedyś ktoś mi to powiedział tylko nie wiem kto. 

***

Za raz po moim wejściu do domu zadzwonił do mnie Josh żeby mnie namówić na wyjście z nimi wieczorem. Na wieść, że Luke już mi o tym powiedział i ja się zgodziłam pójść mój przyjaciel prawie wyskoczył z telefonu.
Po długim gorącym prysznicu owinęłam się w ręcznik i wróciłam do swojego pokoju zastanawiając się w co się ubrać. Nie mam pojęcia w jakim charakterze ma być to spotkanie i co mam na siebie włożyć. Stanęłam przed szafą przeglądając moją jak na razie skromną garderobę, kiedy dźwięk telefonu oznajmił mi, że otrzymałam wiadomość.
Od nieznany: Załóż coś czarnego ;)
El: Luke?
Od nieznany: Tak?
El: Nic takiego ;)
Od nieznany: Widzimy się za godzinę :*
Przewróciłam oczami i zapisałam sobie jego numer. Musiałam się upewnić, że to on stąd to moje "pytanie". Mam założyć coś czarnego. Świetnie... Przecież ja nie chodzę w ciemnych rzeczach. Z  powrotem podeszłam do szafy przeglądając jej zawartość. Wtedy znalazłam moje jedyne długie jeansy, na które namówiła mnie Kate na ostatnich zakupach twierdząc, że na pewno mi się przydadzą. Miała rację. Do nich założyłam siwą bluzę a na wierzch nowo kupioną parkę.(link) Może i jest czerwiec ale wieczory w Londynie, zwłaszcza w deszczowe dni są chłodne. Rozczesałam włosy i zrobiłam lekki makijaż. Gdy wróciłam do pokoju, żeby zabrać telefon usłyszałam dzwonek do drzwi. Zabrałam z biurka wcześniej napisaną kartkę dla babci z wiadomością, że wyszłam ze znajomymi i zbiegłam na dół. Wiadomość zostawiłam w kuchni na stole i poszłam otworzyć drzwi, za którymi stał szeroko uśmiechnięty Luke. Przewróciłam oczami. Jego entuzjazm momentami zaczyna mnie przerażać.
-Cześć - przywitałam się jednocześnie zamykając drzwi na klucz.
-Cześć - powiedział chłopak i usiłował pocałować mnie w policzek ale odsunęłam się od niego dając mu do zrozumienia, że trochę przegina. Spojrzał na mnie zaskoczony ale nie skomentował tego w żaden sposób. Spojrzałam na podjazd na którym wcześniej stał samochód Josh'a. Teraz jego miejsce zajmował duży, czarny motor. Spojrzałam na Luka zaskoczona.
-Nie mów, że jedziemy tym - powiedziałam wskazując na maszynę. Chłopak wyszczerzył się w uśmiechu.
-Właśnie tak - odpowiedział i pociągnął mnie w jego stronę. Cieszył się z tego jak małe dziecko z nowej zabawki znalezionej pod choinką. Puścił moja rękę i usiadł na motorze.
-Wsiadaj - powiedział uśmiechając się do mnie. Odsunęłam się krok do tyłu.
-Jesteś pewny, że to bezpieczne? Nie masz żadnego kasku?
-Nie będzie Ci potrzebny. Przecież się nie zabijesz.
-Ktoś kiedyś zginął jadąc z Tobą? - zapytałam patrząc na niego podejrzliwie. Uśmiech znikł z twarzy chłopaka.
-Po prostu wsiądź na ten cholerny motor! - krzyknął. Tak krzyknął. Zupełnie się tego po nim nie spodziewałam. Jego nastrój w ciągu sekundy skrajnie się zmienił. Spuściłam głowę i posłusznie usiadłam za nim obejmując do w pasie.
-Przepraszam - powiedział po chwili, oddychając głęboko. Próbował się uspokoić. Nie sądziłam, że tak szybko się denerwuje. Muszę pamiętać, żeby trzymać przy nim język za zębami i nie zadawać idiotycznych pytań bo może się to różnie skończyć.
-Po prostu jedź - nie mogłam mu powiedzieć, że nic się nie stało bo się stało. Nie życzę sobie żeby tak się do mnie odzywał nawet jeśli moje słowa go zdenerwowały. Luke już nic nie powiedział. Odpalił motor i pojechaliśmy w "tajemnicze" (przynajmniej dla mnie) miejsce. Na dworze zapadał już zmierzch. Ciekawe gdzie mnie zabiera i co będziemy robić. Po chwili szybkiej jazdy motor zaczynał zwalniać. Zaczęłam rozglądać się po miejscu w które przyjechaliśmy. Było tu sporo ludzi. Większość z nich również przyjechała takim samym środkiem transportu jak my.
-Co to? Jakiś zjazd motocyklistów? - zapytałam ze śmiechem w głosie zeskakując na ziemię. W sumie sama jazda była całkiem przyjemna pomimo takiej szybkiej prędkości.
-Coś o wiele lepszego - odpowiedział chłopak prowadząc motor w stronę moich przyjaciół, których dopiero zauważyłam. Grupka z początku nas nie zauważyła. Prowadzili między sobą jakąś nerwową dyskusję. Brakowało wśród nich Josh'a. Gdy tylko do nich podeszliśmy wszyscy ucichli patrząc to na mnie to na Luka.
-Ktoś mi powie o co tu chodzi? - pierwszy odezwał się chłopak. Zostawiłam go samego i szybkim krokiem podeszłam do Kate. Dziwnie czuję się w tym miejscu. Co tu się w ogóle dzieje? Nikt nie odpowiedział na jego pytanie, wszyscy spojrzeli na mnie.
-Kate oprowadź El i powiedz jej o co tu chodzi a my pogadamy z Lukiem - powiedział Tom. Kate skinęła do niego głową i odciągnęła mnie za rękę od reszty. Usłyszałam tylko z daleka krzyk Luka. Powiedział "jak to kurwa wrócił" czy coś w tym stylu nie jestem do końca pewna. Gdy już byłyśmy poza zasięgiem wzroku innych wyrwałam swoją rękę z uścisku przyjaciółki i stanęłam z założonymi rękami.
-Kate możesz mi wyjaśnić o co tu chodzi?
Dziewczyna spojrzała na mnie niepewnie ale odpowiedziała na moje pytanie.
-Tu są organizowane wyścigi motorowe. Nielegalne wyścigi - powiedziała powoli oczekując mojej reakcji. Zaniemówiłam. Czy oni sobie żartują? Wciągają mnie w takie gówno? To są przyjaciele?
-Chyba sobie żartujesz - odpowiedziałam lekko zdenerwowana. Jak oni mogli, jak Luke mógł mnie tu przywieźć nie pytając wcześniej o moje zdanie na ten temat. I to jest to jego "coś lepszego"? Już sto razy bardziej bym wolała żeby przywiózł mnie na cholernie nudny zjazd motocyklistów niż na pieprzone nielegalne wyścigi. Od kiedy Kate i reszta się tym interesuje?
-El no daj spokój przecież to nic takiego - Kate uśmiechnęła się do mnie lekko.
-Nic takiego? Kate! Na takich wyścigach ginął ludzie! Nastolatki? To według Ciebie jest nic takiego? Nie powiesz mi chyba, że tutaj nikt nigdy nie zginął?
Co ona sobie myślała? Że będę skakała z radość, że tu jestem? Chyba zwariowała? Co się z nimi wszystkim stało przez te lata? Kate unikała mojego wzroku. To oczywiste, że ktoś tu kiedyś zginął. I to na pewno nie jedna osoba. 
-Jak mogliście! Dlaczego nie zapytaliście co ja o tym myś....
-El skarbie co się tak denerwujesz? - przerwał mi Josh. W końcu raczył się tu pojawić. Jest dla mnie najbliższą osobą z nich wszystkich. To z nim się najlepiej dogadywałam i z nim najdłużej utrzymywałam kontakt po moim wyjeździe. Stanął za mną i objął mnie ramionami. Przy nim od razu poczułam się lepiej i lekko uspokoiłam. Podszedł do nas z jakimś chłopakiem który stanął koło Kate. Widać, że się znają. 
-El to jest Zayn, nasz kumpel który zajmuje się motorami. Zayn to El nasza przyjaciółka z dzieciństwa. 
Chłopak podał mi rękę, którą uścisnęłam uśmiechając się lekko do niego. To, że Kate mnie zdenerwowała nie oznacza, że będę niemiła dla innych. Zza moich pleców zaczęły dobiegać nas jakieś hałasy. Odwróciłam się do źródła dźwięku. 
-Co tam się dzieje? - zapytała Kate również przyglądając się grupce ludzi która zebrała się jakieś 10 metrów od nas. 
-Spotkanie po latach. Luke kontra Liam - odpowiedział z uśmiechem Zayn.
-Luke i kto? - powiedzieli w tym samym czasie Josh i Kate. Imię drugiego chłopaka przykuło moja uwagę. Ale to nie możliwe. Jestem po prostu przewrażliwiona. To po prostu przypadek. To samo imię. To wszystko. 
-Luke i Liam - tłumaczył dalej Zayn - kiedyś byli przyjaciółmi. Najlepszymi przyjaciółmi. Brali razem udział w wyścigach. Liam był najlepszy, Luke szedł w jego ślady. Podczas jednego wyścigu Luke miał wypadek w którym zginęła jego siostra, która była też dziewczyną Liam'a. Chłopak ją bardzo kochał. Obwinił o wszystko Luka i tak się zakończyła ich przyjaźń. Ojciec Liam'a go zabrał i gdzieś wyjechali nikt nie wie gdzie a teraz Liam wrócił. 
Nogi ugięły mi się w kolanach. Siostra. Jego siostra, ta śliczna rudowłosa dziewczynka ze zdjęcia zginęła przez niego. Przez te cholerne wyścigi. Jakim trzeba być człowiekiem, żeby pozwolić swojej siostrze na udział w tym wszystkim? Kim trzeba być żeby sprawić, że twoja siostra przez Ciebie zginie. Wyrwałam się z uścisku Josh'a i podbiegłam do Luka, którego zauważyłam w grupce ludzi. 
-Co Ty sobie myślałeś jak mnie tu zabierałeś?! Myślałeś, że się nie dowiem, że zabiłeś własną siostrę?! Jak w ogóle mogłeś mnie tu zabrać?! -wykrzyczałam mu prosto w twarz. Ludzie którzy stali obok zaczęli się odsuwać na boki. Luke spojrzał na mnie zaskoczony ale i przerażony. 
-El ale kto Ci to....
-Eleanor? Co Ty tu robisz? - usłyszałam głos za swoimi plecami. Znam ten głos. Odwróciłam się do jego źródła. Zatkało mnie. Przeczuwałam to ale nadal nie mogę w to uwierzyć.
-Liam? 


                                      

Siemka ;D

Ponieważ w tamten poniedziałek nie było rozdziału to ten jest dzisiaj :D 
Dodaję go też dzisiaj dlatego, że jutro mogę za bardzo nie mieć czasu a nie chcę się znowu spóźniać ;p

Mam nadzieję, że się spodoba <3 

Nie wiem co mam więcej napisać chyba to tyle ;p

Limit nadal ten sam ;)

20 komentarzy = nowy rozdział w poniedziałek
czytam = komentuję 
Jeśli doceniasz moje kilka godzin spędzonych nad pisaniem tego rozdziału to proszę zostaw po sobie jakiś komentarz, nawet jedno słowo ;)


Pattie x

21 komentarzy:

  1. Więc teraz EL jest na wyścigach na których nie chce być i na których zginęła siostra Luka i dziewczyna Liama w jednym-Lucy, jej przyjaciele chcą aby patrzyła na starcie wrogów z przed lata czyli Liama i Luka którzy się nie nawidzą bo Liam uważa że Luke zabił mu dziewczynę, a Luke uważa że Liam zabił mu siostrę, a El nie chce widzieć Liama bo przyjechała tu aby się odciąć od Nowego Yorku i nie chce widzieć Luka bo ją przywiózł na te wyścigi??? Już zżera mnie ciekawość co stanie sie dalej i pisz szybko nexta :* <3

    OdpowiedzUsuń
  2. WoW..dużo się dzieje! Liam w Londynie?! Będzie się działo! Luke i Liam byli BFF?!?? Tego to się niespodziewałam :D Czekam na nexta! :D Pozdrawiam @OlaLudwikowska ;**

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak szybko jest nowy rozdział?? No :D i tak ma być! XDXDXDXD
    Co do rozdziału, to jest jak zawsze wspaniały i dużo się dzieje :D jest długi :D to mi się podoba :DD
    Czytałam aż 2 razy, aby zrozumieć o co w nim chodzi...ale opłacało się :D Czekam na kolejny z serii długich i wspaniałych xD Brenda :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Kocham <33333 @NieMamNazwyXDXD

    OdpowiedzUsuń
  5. Cudny :* Czekam na kolejny :* Laura

    OdpowiedzUsuń
  6. To się dziewczyno rozpisałaś....i tak dalej ;]
    Liam i Luke to takie bad boy'e???? To ciekawe....nie myślałam nawet o czymś takim ;] Fajnie jest mieć taki zaskok jak się czyta i mini szok plus zdezorietowanie co się dzieje ;] Czekam na następny ;] @doniczka

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja ci chyba głowę urwę! Za to urywanie mi w takich momentach! CHCE W TEJ CHWILI, TU I TERAZ KOLEJNY ROZDZIAŁ. I KROPKA! . Ela ;-)

    OdpowiedzUsuń
  8. I to się nazywa dopiero długi rozdział, chociaż mógł być dłuższy... XD tak wiem jestem dziwna i niezaspokojona.. Dziwnie to brzmi, ale etam.. xd
    Fajny, naprawdę fajny rozdział :) Czekam na nexty :) Wikii :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Luke i Liam się już znają?!!?!?!???!?!?! Ciekawe co się stanie jak ta dziewczyna Elenor? czy jakoś tam.. się spodka z Liam'em ciekawe co z tego wyniknie..? Dlatego proszę cię, a nawet błagam pisz szybko kolejny rozdział. Całuje twoja Iga :*

    OdpowiedzUsuń
  10. Eleanor ta dziewczyna się nazwya.
    ________________
    Rozdział ciekawy =) Czekam na next =)
    Felicja =)

    OdpowiedzUsuń
  11. Jest spoko :) czekam na inny :) Tosia :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Fajny :) Kiedy kolejny?? Magda

    OdpowiedzUsuń
  13. A ja chciałam być pierwsza.. Ughh..może kiedy indziej.. Rozdział jest o dziwo długi i dobrze napisany, co mnie bardzo cieszy ^^ Iwona ^^

    OdpowiedzUsuń
  14. A myślałam że będzie lepszy... Może i jest długi ale jakoś mało mnie zaciekawił. Oczywiście czekam na kolejny, oby był ciekawszy bo można umrzeć z nudów.. Ale czekam. Sandra.

    OdpowiedzUsuń
  15. Nielegalne zawody?!?! Czekam już na nexta! Basia ;>

    OdpowiedzUsuń
  16. Cudowny! Czekam na następny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zajebisty ;d
      Zapraszam na nowy rozdział na blogu www.niebieskookiecudo.blogspot.com. Licze na twoj komentarz :3

      Usuń
  17. Przeczytałam wszystkie rozdziały czekam na next będziesz mnie informować na tt @mehringkarolina do następnego :)

    OdpowiedzUsuń