To nie może być on. W najgorszym koszmarze bym się nie spodziewała, że moim nowym sąsiadem będzie on. Luke Bennett. Chłopak którego poznałam w samolocie. Stał oparty o blat z czerwonym kubkiem w dłoni i wpatrywał się we mnie z uśmiechem na twarzy. Spojrzałam najpierw na niego później na Eddie'go i Tom'a. Oni go lubią? Takiego lizusa i zaopatrzonego w siebie porywacza?
-Nie przywitasz się? - usłyszałam głos, którego nie chciałam już nigdy więcej usłyszeć. Przewróciłam oczami i udałam, że nie słyszałam co powiedział z powodu głośnej muzyki.
-To wy się znacie? - zapytał zaskoczony Josh i przywitał się z organizatorem podając mu rękę. Stałam z założonymi rękami. Nie mam zamiaru skomentować nawet słowem tego czy go znam czy nie i jak do tego doszło, że się znamy. Wolałabym zapomnieć dzień w którym go poznałam. Niby nie jest taki zły ale przyjaciół to z nas na pewno nie będzie.
-Można tak powiedzieć - odpowiedział Luke i puścił mi oczko. Odwróciłam się i wyszłam z kuchni. Wolałabym umrzeć niż spędzić wieczór w jego towarzystwie jeszcze z własnej woli. W domu było już dużo ludzi. Oczywiście nie znałam tu nikogo oprócz szóstki moich przyjaciół z dzieciństwa i tego narcystycznego chłopaka który okazał się moim nowym sąsiadem. Jednak nie przeszkadza mi to bo wychowując się w tak wielkim mieście jak Nowy Jork człowiek jest do tego przyzwyczajony. Weszłam do salonu i ze stołu wzięłam jeden z kilkudziesięciu czerwonych kubków wypełnionych różnymi płynami z procentami. Upiłam łyk napoju który nie był ani piwem ani wódką. Nie mam w zwyczaju pić wiec nie znam się na alkoholach. Ale kiedy już pije nie robi mi to różnicy co pije. Ważne żeby działało. Usiadłam na jednej z dwóch sof które akurat wyjątkowo były puste. Głośna muzyka bębniłam mi w uszach. Nie przepadam za tego typu imprezami chociaż w domu sama takie organizowałam. Ale kiedy się zna wszystkich gość i jest się u siebie to całkiem co innego. Opróżniłam zawartość kubka i przyniosłam sobie trzy kolejne. W głowie już zaczynało mi szumieć ale nie przyjmowałam się tym. W końcu jestem tu po to żeby się zabawić. Po wypiciu ostatniego z przygotowanych przez siebie kubków z napojem oparłam głowę o oparcie i zamknęłam oczy. Może rzeczywiście trochę przesadziłam. Mój organizm nie jest przyzwyczajony do nadmiaru alkoholu.
-Wszystko w porządku słoneczko?
Otworzyłam oczy i zobaczyłam twarz Luka uśmiechającego się do mnie. Przewróciłam oczami i nie odpowiedziałam. Chłopak przysunął się bliżej do mnie i owinął rękę wokół moich ramion.
-No przestań. Przecież będziemy teraz koło siebie mieszkać nie możemy się unikać i udawać, że się nie znamy - powiedział Luke pocierając palcem mój policzek. Zignorowałam to ale postanowiłam jednak mu odpowiedzieć.
-Niby czemu? Nie będziemy się spotkać, ze sobą rozmawiać jedno nie będzie wchodziło w drogę drugiemu. Może się udać.
Chłopak zaczął się śmiać i wciągnął mnie na swoje kolana. Chciałam szybko wstać i odejść ale nadmierna ilość alkoholu w moim organizmie sprawiła, że zachwiałam się i z piskiem wylądowałam z powrotem na kolanach Luka. Chwilę planowała cisza którą przeszły głośny śmiech chłopaka. Dołączyłam do niego no bo co innego mogłam zrobić. Dołączyli do nasz Josh, Eddie i Kate. Josh usiadł obok Luka i pociągnął mnie tak, że teraz siedziałam na jego kolanach. Jestem mu za to bardzo wdzięczna bo szczerze mówiąc czułam się trochę niezręcznie. Przycisnęłam plecy do jego klatki piersiowej a on objął mnie rękami. W głowie przestało mi szumieć ale nadal byłam lekko wstawiona z resztą tak samo jak inni. Luke spojrzał na nas dwuznacznie poruszając brwiami. Palant.
-To wy się w końcu znacie czy nie? - zapytał Tom wskazując na mnie i na idiotę obok.
-Tak
-Nie
Powiedzieliśmy jednocześnie. Łatwo się domyślić co o tym myślę ja. Wszyscy spojrzeli na nas jak na debili. Co do chłopaka to się zgadza ale ja debilką nie jestem.
-Tak jakby - dodałam starając się jakoś to wyjaśnić. Po chwili i po kilku kieliszkach wódki nikogo już nie obchodziło czy się znamy czy nie. Cała nasza ósemka zajęła dwie sofy. Nikomu nie chciało się tańczyć. Każdy z chłopaków co chwila donosił jakaś butelkę z alkoholem. Z każdym łykiem byłam coraz bardziej pijana ale coraz pewniej się czułam. Josh nie puszczał mnie ze swojego uścisku. Czułam się dobrze. Byłam wśród przyjaciół, z dala od problemów. Kate poprosiła Luka żeby zrobił nam zdjęcie. Stwierdziła, że tak cudowny wieczór musi zostać uwieczniony na zdjęciu. Oczywiście później dodała je na Instagrama. W jej przypadku nie ma innej opcji.
Siedzieliśmy gadając i śmiejąc się oraz pijąc, aż dom został prawie pusty. Zostaliśmy tylko my i kilku małolatów, których Luke wygonił mówiąc, że impreza skończona.
-Co wy na to, żeby zagrać w prawda czy wyzwanie? - usłyszałam swój głos zanim zdążyłam pomyśleć. Co ja wyprawiam? Chociaż w sumie co się może stać? To zwykła gra. Tak więc wylądowaliśmy na środku salonu z butelką po winie. Usiedliśmy w kole pierwszy kręcił Eddie. Trafiło na Josh'a.
-Prawda czy wyzwanie?
To przecież logiczne co on wybierze po co go w ogóle o to pytać?
-Wyzwanie
Przewróciłam oczami. Eddie zastanowił się chwilę w końcu uśmiechnął się szeroko.
-Pocałuj Luka.
Co? Jesu Eddie serio? Skrzywiłam się. Nie mam nic do gejów czy całujących się chłopaków ale widok twojego przyjaciela całującego tego debila jest dziwny. Chłopaki bez jakiegokolwiek sprzeciwu zbliżyli się do siebie i pocałowali. Po powrocie na miejsca zauważyłam, że Josh lekko się zarumienił. Spojrzałam na niego pytająco. Chłopak tylko wzruszył ramionami i zakręcił butelką. Tym razem wypadło na Kate. Dziewczyna wybrała prawdę i odpowiedziała na osobiste pytanie zadane przez Josh'a. Po Kate butelka zatrzymała się na Luku.
-Pocałuj El!
Chwila co? Nie ona chyba sobie żartuje! Nie mam zamiaru się z nim całować!
Chłopak spojrzał na mnie uśmiechając się szeroko. Podszedł do mnie i usiadł na przeciwko. Nasze kolana się stykały. Popatrzył na mnie jakby czekał na pozwolenie. Westchnęłam głośno. Miejmy to już za sobą. Położyłam mu dłoń na karku i nachylajac się złączyłam nasze usta. Z początku wydawał się zaskoczony ale po chwili oddał pocałunek. Odsunęłam się od niego zupełnie nie wzruszona tym co się stało. Mogłabym równie dobrze całować psa. Efekt byłby taki sam. Chłopak spojrzał na mnie z tym swoim błyskiem w oku. Czy on myśli, że ten pocałunek coś między nami zmieni? Niedoczekanie moje. Butelka zakręciła się jeszcze kilka razy. Oparłam głowę a ramię Tom'a. Oczy same mi się zamknęły.
***
Gorąco. Jest mi tak strasznie gorąco. Do kiedy w Londynie jest tak gorąco? Nawet w Nowym Jorku nigdy rano nie było tak gorąco. Otworzyłam oczy i rozejrzałam się po pokoju. Chwila... to nie jest mój pokój. Chciałam wstać niestety okazało się to nie możliwe. Ręka chłopaka, który leży koło mnie jest przerzucona przez mój brzuch a noga splatana z moimi. Westchnęłam poirytowana. To już wiem czemu mi tak gorąco. Przecież to jest żywy, ludzki grzejniki.
-Josh, Josh posuń się - powiedziałam popychając jego ramię. Chłopak poruszył się i odwrócił głowę w moją stronę. Zatkało mnie.
-Luke?! Zwariowałeś? Co Ty robisz? - jak poparzona wyplątałam się z jego uścisku i wyskoczyłam z łóżka. Chłopak zaśmiał się i wyciągnął na łóżku przecierając oczy.
-No co? Nie udawaj, że nie było miło.
Przewróciłam oczami i wzięłam swój telefon który leżał na biurku. Była 13:25. Nie możliwe, że przespałam cały ranek. I to w jednym łóżku z tym idiotą. Tak w ogóle to gdzie są Kate i Josh? Wsunęłam telefon do kieszonki i bez słowa ruszyłam do drzwi.
-Ej! Dokąd idziesz? - usłyszałam głos chłopaka i to jak wstaje z łóżka i podchodzi do mnie.
-Do domu.
-No daj spokój przecież nic się nie stało - powiedział przytrzymując drzwi żebym nie mogła wyjść - z resztą u ciebie w domu i tak nikogo nie ma tak samo jak u mnie. Czemu mamy siedzieć sami jak możesz zostać u mnie i posiedzimy razem?
Ugh to prawda. Moja babcia pojechała dzisiaj do jakiejś swojej znajomej i wróci dopiero wieczorem. Już poprzedniego dnia mi o tym mówiła.
-A Kate i Josh?
-Pojechali taksówką do Eddie'go. No proszę zostań będzie fajnie.
Odwróciłam się i spojrzałam na niego. Nawet rano jego włosy były tak samo ułożone. Uśmiechał się do mnie szeroko. Tak samo jak zwykle z resztą. Westchnęłam głośno dając mu do zrozumienia, że wcale nie jest mi to na rękę ale zgodziłam się.
-Dobra zostanę ale muszę pójść do domu wziąć prysznic i się przebrać - dodałam i wskazałam na ubrania z poprzedniego wieczoru, które nadal miałam na sobie.
-Możesz się wykąpać u mnie - poruszył dwuznacznie brwiami.
-Może lepiej nie.
-No przestań tylko żartowałem. Dam Ci jakaś moją koszulkę i dresy. Może być?
Skinęłam głową potwierdzająco i ruszyłam za nim z powrotem do pokoju. Wyją z szuflady białą koszulkę i siwe dresy ze ściągaczem na dole na nogawkach.
-W łazience masz czyste ręczniki. Czekam na dole - powiedział i dał mi całusa w policzek. Nie zareagowałam nawet bo już się w sumie przyzwyczaiłam do jego ''odruchów''.
-Okej - odpowiedziałam i weszłam do łazienki a chłopak wyszedł z pokoju. Szybko wzięłam prysznic i ubrałam się w ubrania pożyczone od chłopaka. Mokre włosy wytarłam ręcznikiem i rozczesałam grzebieniem znalezionym na lustrze. Związałam je w licznego koka i wyszłam. Po cichu zeszłam na dół. Dom był już prawie cały posprzątany. Luke sam to zrobił? Usiadłam na jednej z białych sof na których siedzieliśmy poprzedniego wieczoru. Panowała cisza. Wtedy do salony wszedł właściciel.
-O już jesteś - uśmiechnął się do mnie a ja delikatnie do niego. Chłopak trzymał w rękach dwa duże worki na śmieci wypełnione w większości plastikowymi kubkami.
-Za raz wracam - dodał i wyszedł przez tylne drzwi. Dopiero teraz mogłam dokładniej przyjrzeć się wystrojowi domu. W większości panowała tu biel. To dziwne, że po takiej imprezie jaka była tu w nocy wszystko wygląda jak nowe. Wstałam na nogi i podeszłam do pułki nad kominkiem na której zauważyłam zdjęcia w ramkach. Jedno z nich przedstawiało około 10-letniego chłopca uśmiechniętego od ucha do ucha z małą dziewczynką przyczepioną do jego ręki. Rozpoznałam na nim Luka. Oczy i uśmiech pozostałe mu te same. Uśmiechnęłam się do zdjęcia. To takie słodkie z jaką czułością ta mała trzymała się jego ręki. Ciekawe kto to jest. Może jego siostra chociaż nigdy nie wspomniał żeby miał rodzeństwo.
-Mówiłem mojej mamie żeby schowała te zdjęcia ale ona się uparła, że muszą tu stać - na dźwięk głosu chłopa lekko podskoczyłam. Chłopak położył mi ręce na ramionach.
-Czemu? Są bardzo ładne. Kto to? - zapytałam wskazując na rudowłosą dziewczynkę.
-Moja siostra.
-A gdzie teraz jest?
-Nie żyje.
-Oh.
Powiedział to z taką lekkością jakby to nie robiło na nim żadnego wrażenia. Jakby go to nie obchodziło. Ale przecież na tym zdjęciu widać ze ją kocha. Że chce się o nią troszczyć. Że nie jest mu obojętna.
-Przykro mi - powiedziałam i przytuliłam go. Sama się nie spodziewałam po sobie takiej reakcji. Ale teraz to nie ważne. Chciałam go jakoś wesprzeć bo wierzyłam, że ma jakieś uczucia i w głębi duszy jednak cierpi. Dopiero teraz zauważyłam, że ubrany jest w same dresy. Chłopak był zaskoczony ale też przyciągnął mnie do siebie. Nagle usłyszałam klucz przekręcany w zamku i drzwi do domu otworzyły się. Chłopak był tak samo zaskoczony jak ja gdy zobaczyliśmy kto wszedł do środka.
Sorki za spóźnienie ;p
Mam takie małe ogłoszenie :D
Teraz rozdziały będę się pojawiały raz w tygodniu, w poniedziałki. Ale tylko jeśli będzie spełniony limit komentarzy. Jeśli nie to rozdział pojawi się w dzień spełnienia limitu.
Limit zmniejszam ;)
20 komentarzy = nowy rozdział w poniedziałek
czytam = komentuję
Jeśli doceniasz moje kilka godzin spędzonych nad pisaniem tego rozdziału
to proszę zostaw po sobie jakiś komentarz, nawet jedno słowo ;)
Pattie x
rozdział nie sprawdzony!
Pomyślałabym że to weszła jego mama, ale po tobie to ja się mogę wszystkiego spodziewać ;D jak już wspominałam Zajebiste opowiadanie ;D Przeczytałam i mam teraz wyszczerz na twarzy ;D
OdpowiedzUsuńW każdym bądź razie czekam na next <3
Fajny rozdział :D czekam na nexta :D
OdpowiedzUsuńPozdrawiam @OlaLudwikowska ;**
Cudowny! :) Czekam na kolejny :) Kasia :)
OdpowiedzUsuńJest OK ;] Z miłą chęcią przeczytam kolejny :) Ela :)
OdpowiedzUsuńŚwietny rozdział :D Ciekawe kto wrócił do jego domu?? Czekam na kolejny :) @NieMamNazwyXDXD
OdpowiedzUsuńWOW..
OdpowiedzUsuńMoim zdaniem trochę nudny i przewidywalny był ten rozdział, ale tak czy siak czekam na nexty. Oliwia :)
OdpowiedzUsuńStrasznie krótki ten rozdział.. :<<<< szkoda.. Ale jest całkiem fajny i to się liczy :> Czekam na następny ;> Wiki ;>>>>>
OdpowiedzUsuńFajny :) Natalia :)
OdpowiedzUsuńYyymm..nie wiem co napisać.....rozdział był ciekawy i mam pytanie CZEMU ZAWSZE PRZERYWARZ?!? to jest niesprawiedliwe! Dlatego też czekam na nexta! Lovciam Iga :)
OdpowiedzUsuńRozdzial strasznie krotki ;C juz sie wciagnelam a tu koniec. Ciekawe kto wszedl do srodka pod koniec rozdzialu. Przypuszczam ze to raczej nie rodzice Luka...chociaz moze okazac sie ze El ich zna... Nie moge doczekac sie co bedzie dalej :)
OdpowiedzUsuńŚwietny! Nie mogę się doczekać następnego! Robi się coraz ciekawiej ^^ / K.
OdpowiedzUsuńSuper rozdział. Z niecierpliwością czekam na następny. Pisz i wstawiaj go szybko bo nie wytrzymam :)
OdpowiedzUsuńŚwietny rozdział ;)
OdpowiedzUsuńKOCHAM, KOCHAM, KOCHAM!
OdpowiedzUsuńPISZ SZYBKO NASTĘPNY :) CZEKAM OLIVIA :)
Fajny :D
OdpowiedzUsuńTaki krótki?!? :C ja już się wciągnęłam a tu..koniec! No hej! :C Ale bardzo dobry i czekam na kolejny :) @Laura138 :)
OdpowiedzUsuńNie jest źle. Czekam aż się trochę bardziej rozwinie cała ta akcja i oby się rozwinęła bo jest troszeczkę nudno. Ale tak czy siak czekam na next'a. Magda :I
OdpowiedzUsuńMyślę że jest całkiem ok ;] Kiedy będzie kolejny rozdział? Dłuższy? xd Brenda ;]
OdpowiedzUsuńLubie czytać to Fanfiction ^^ Jest ono świetne i bardzo wciąga ^^ aż się chce czytać dalej ^^ więc czekam ^^ @Pyśka
OdpowiedzUsuńCudny rozdział!
OdpowiedzUsuńŚwietny!
OdpowiedzUsuń