Jak ja mogłam być aż taka głupia? Po co ja to odbierałam? Pozwoliłam sobie na chwilę zapomnienia i od razu robię wszystko bez zastanowienia. Ręce zaczęły mi się trząść. Schowałam telefon z powrotem do kieszonki i wyjrzałam przez okno, głęboko oddychając. Musze się uspokoić. Nie chcę, żeby moi znajomi zaczęli mnie o coś wypytywać. Nie przyjechałam tu po to, żeby ktoś się nade mną litował. Chcę tu zacząć nowe życie. Przynajmniej na trzy miesiące się wyluzować.
-El wszystko w porządku? - Kate odwróciła się do mnie. Uśmiech od razu znikł z jej twarzy gdy zobaczyła moja minę. Nic jej nie powiem. Nie chcę jej martwić. Wiem jaka ona jest. Za raz by się za bardzo wszystkim przejęła i tylko bym każdemu zepsuła humor. Odetchnęłam jeszcze raz i posłałam jej nie do końca szczery uśmiech.
-Wszystko dobrze.
-Na pewno? Bo dziwnie wyglądasz...
Potwierdziłam. Odwróciła się z powrotem do przodu ale wiedziałam, że nie odpuści. Za dobrze ją znam i za dobrze ona zna mnie. Minęło tyle lat a nic się nie zmieniło. Josh dotarł na miejsce i wysiedliśmy z samochodu.
-Plotki jednak okazują się prawdą. Eleanor do nas wróciła.
Ten głos. Bardzo dobrze znam ten głos.
-Eddie!
Odwróciłam się i wpadłam prosto w ramiona uśmiechniętego przyjaciela. Nie spodziewałam się, że po tak długim czasie wszystko pozostanie bez zmian.
-Z nami to się już nie przywitasz? - usłyszałam roześmiany głos Martiny. Przytuliłam ją i Lydie jednocześnie. Kiedy odsunęłam się od nich dwa ramiona objęły mnie od tyłu i usłyszałam tuz przy swoim uchu:
-Witamy w domu.
Tom! Odwróciłam się i mocno go uściskałam.
-Na prawdę tak za mną tęskniliście?
-Żartujesz sobie? Nie miałem z kim rozwalać babek w piasku tym idiotom kiedy wyjechałaś - cały Josh. Ale tak, to prawda. Robiliśmy to w dzieciństwie. Roześmiałam się a chłopak objął mnie jedną ręką. Dopiero teraz zauważyłam, że w drugiej trzyma deskę. Reszta chłopaków z resztą też.
-Na prawdę macie zamiar spędzić całe popołudnie na deskach? - zapytała Tina gdy szliśmy w kierunku parku.
-Taak - odpowiedział Eddie jakby to była najoczywistsza rzecz na świecie. Lydia przewróciła oczami a ja tylko się roześmiałam. Na prawdę bardzo mi brakowało tych idiotów i wygłupów z nimi. W Ameryce jasne miałam przyjaciół, całe mnóstwo no i oczywiście jest Emily ale tam nigdy nie czułam się tak swobodnie jak tu. Nigdzie nie czułam się bardziej sobą niż tu. No w końcu to tu się wychowałam. Z nimi.
Gdy weszliśmy do parku chłopaki od razu pobiegli jeździć a my usiadłyśmy na prawie. Dzień był tak ciepły, że okazało się to możliwe.
-No więc opowiadaj! Co u Ciebie? Czemu się zdecydowałaś przylecieć do UK po tak długim czasie?
Uśmiechnęłam się. Muszę grać, że wszystko jest w porządku. Wymyślę jakąś głupotę, którą zamydlę im oczy i wszyscy będą szczęśliwi.
-W sumie bez powodu. Stęskniłam się za babcią, za Anglią. No i za wami oczywiście! W szkole już wszystko zakończone. Należą mi się wakacje. Nieźle zasuwałam cały rok.
Mam nadzieję, że to kupią. W sumie powiedziałam im prawdę. Może nie całą ale prawdę.
-Kapitan cheerleaderek, sponsor festynu, popularność w szkole, chłopak kapitan drużyny piłkarskiej. No słyszeliśmy, słyszeliśmy. - Kate zaśmiała się mówiąc te słowa. Spojrzałam na przyjaciółki zdezorientowana.
-Co? Skąd o tym wiecie?
-Internet kochanie. Twitter, Instagram. W sieci jest wszystko - głos Eddiego tuż za moimi plecami doprowadził mnie prawie do zawału. No tak. Przecież obserwuję ich wszystkich na Instagramie. Jak mogłam o tym nie pomyśleć? Przecież na Instagramie mam dużo zdjęć z zespołem, z Emily, z Andy'm. Mój instagram to całe moje życie z Nowego Jorku. Muszę poważnie pomyśleć nad usunięciem przynajmniej połowy zdjęć które tam mam. Te z Andy'm w pierwszej kolejności.
-Sory zapomniałam, że mój Instagram mówi o mnie wszystko - zaśmiałam się w odpowiedzi. Eddie usiadł obok nas i zaczął się przyglądać każdej po kolei. To było trochę denerwujące.
-Powiesz o co chodzi czy będziesz nas tak denerwował swoim zachowaniem? -w końcu Tina przerwała ciszę. Chwała jej za to bo jeszcze chwila a Ed by ode mnie zarobił w głowę. Chłopak uśmiechnął się głupowato. Przewróciłam oczami. Już zapomniałam jaki on potrafi być irytujący.
-No więc gadałem z tym nowym w naszej dzielnicy. No wiecie z tym co się ostatnio do nas przeprowadził z Manchester'u. Jego rodzice musieli wyjechać i ma wolna chatę. Podobno organizuje dzisiaj domówkę, a my musimy tam być!
Co? Domówka? Nie nie nie nie. Mam dość takich imprez mniej więcej do końca życia. Mam okropne wspomnienia z ostatnią na której byłam i którą z reszta organizowałam.
-Nowy robi imprezę? Super! - widać nikt inny nie podziela mojego zdania. Wszyscy oprócz mnie zdają się cieszyć z tej imprezy.
-Idziemy! - Kate zadecydowała a każdy jej przytaknął. Uśmiechnęłam się krzywo. Jakoś się z tego wykręcę. Telefon w mojej kieszeni zaczął zaczął wibrować. Trzęsącymi się dłońmi wyjęłam go i spojrzałam na wyświetlacz. Liam. Bez wahania odrzuciłam połączenie. Czy on nie może zrozumieć, że nie chcę z nim rozmawiać? Że nie chcę rozmawiać z nikim z Nowego Jorku?
-El! Słuchasz mnie? - Kate wyrwała mnie z zamyślenia potrząsając moim ramieniem.
-Co? Tak jasne słucham Cię.
-Tak? To co powiedziałam?
-Dobra masz mnie, zamyśliłam się.
Pokręciła głową uśmiechając się.
-Jedziemy do centrum. Trzeba kupić jakieś ciuchy na dzisiejszy wieczór.
Cholera. Teraz albo nigdy.
-Kate wiesz co... ja chyba zostanę w domu.
Wszystkie oczy od razu spoczęły na mnie. Czułam się jak posąg u muzeum.
-Co?
-Chyba sobie żartujesz!
-Musisz iść!
-El nie wkurwiaj mnie!
To ostatnie wyszło z ust Josh'a, który wraz z Tom'em właśnie do nas dołączyli. Super. On mi nie odpuści. Będę musiała tam pójść. Westchnęłam głośno. Nie mam wyboru.
-No dobra. Ale jak będzie głupio to wracam do domu!
-Jasne! - zgodził się z uśmiechem chłopak i przytulił mnie mocno, przy okazji przewracając nas na trawę. Wszyscy zaczęli się śmiać.
-Obściskiwanie zostawcie na wieczór a teraz idziemy na zakupy!
Przewróciłam oczami, zepchnęłam chłopaka z siebie i wstałam z trawy.
***
Po powrocie z zakupów razem z Kate i Josh'em pojechaliśmy od razu do mnie. Okazało się, że ten "nowy" to mój nowy sąsiad o którym mówiła babcia. Mieszka dokładnie po drugiej stronie ulicy więc nie będziemy mieli daleko. Uprzedziłam już babcię, że zamierzam wieczorem wyjść. Bez wahania się zgodziła zwłaszcza jak się dowiedziała do kogo idę. Podobno poznała już matkę "nowego" i twierdzi, że to bardzo miła kobieta dlatego nie ma przeciwwskazań żebym do nich szła.
Oprócz ubrań na imprezę kupiłam też trochę, a raczej sporo ubrać do codziennego użytku. Josh pomagał mi wybierać i okazało się, że ma nie najgorszy gust. W domu mojej babci jest trzy łazienki więc szybko poszło kiedy chcieliśmy wziąć prysznic. Dałam gościom czyste ręczniki i każdy z nas udał się do innej łazienki. Ja poszłam na swojej, Kate do babci a Josh'owi przypadła łazienka dla gości, która była na parterze. Mój prysznic był bardzo krótki. Po wyjściu założyłam tylko czystą bieliznę i z ręcznikiem na głowie poszłam do swojego pokoju. Zanim któreś z przyjaciół wróci ja zdążę się ubrać w rzeczy które kupiłam. Weszłam do pokoju i od razu się zatrzymałam. Na moim łóżku leżał Josh i wpatrywał się we mnie z durnym uśmieszkiem.
-Josh! Ty głupku!
Podbiegłam do łóżka na którym siedział i zaczęłam przykrywać się kocem. Chłopak za to dusił się ze śmiechu. Dosłownie.
-Jesteś idiotą - powiedziałam ale też zaczęłam się śmiać.
-Nie to żebym nie widział Cię już wcześniej nago.
-Co? O mój boże to było 10 lat temu! I nie byłam nago tylko w majtkach! Teraz z resztą tez nie jestem nago.
Spojrzał na mnie i przestał się śmiać.
-Chowasz się jakbyś była.
Nie wytrzymałam i walnęłam go z całej siły poduszką w głowę.
-A tak przy okazji to twój telefon cały czas dzwonił. Jakiś Liam? Znasz takiego? Powiedziałem mu że bierzesz prysznic i że oddzwonisz jak wyjdziesz.
Zatrzymałam się. Co? Jak to odebrał telefon od Liama? Cholera jasna!
-Co? Jak to mu powiedziałeś?
-No dzwonił cały czas to odebrałem. Spokojnie nic więcej mu nie powiedziałem. Wydawał się nieźle zaskoczony tym, że to ja odbieram twój telefon. Jakby w ogóle się nie spodziewał, że ktoś inny oprócz Ciebie może go odebrać. To ktoś ważny?
Przełknęłam nerwowo ślinę.
-Josh jesteś pewny, że nic więcej mu nie powiedziałeś? Nic na temat tego gdzie i u kogo jestem?
Spojrzał na mnie przerażony. Cholera nie chciałam żeby to aż tak "strasznie" zabrzmiało.
-Ja pierdole El kto to był? Czy Ty przed kimś uciekasz? On Ci coś zrobił?
-Za dużo filmów oglądasz. A tak serio to co mu powiedziałeś? I przysięgam, że przed nikim nie uciekam.
Popatrzył na mnie nie pewnie ale po chwili westchnął.
-Zapytał gdzie ty jesteś to mu powiedziałem, że bierzesz prysznic i czy coś przekazać a on żebym Ci powiedział, że z nim rozmawiałem a ja, że na pewno oddzwonisz i on się rozłączył. Tyle El, nic więcej mu nie mówiłem. A teraz mi mów o co tu chodzi bo coś mi tu w tym wszystkim śmierdzi i nie są to moje skarpetki!
On to potrafi rozładować napięcie. Odetchnęłam z ulgą, że nic mu nie powiedział. Jeszcze tylko tego by mi brakowało jakby Liam się dowiedział gdzie jestem. Sama mu o tym powiem ale jeszcze nie teraz.
-Długa historia - powiedziałam tylko i wstałam z łózka żaby się ubrać. Nie obchodziło mnie już nawet to, że jestem w samej bieliźnie. Wyjęłam z szafy szorty z wysokim stanem i bluzkę nad pępek, do tego czarne vansy. (link)
Kiedy byłam już ubrana do pokoju wróciła Kate. Miała na sobie czarne leginsy i obcisłą bluzkę nad pępek z długim rękawem. Uśmiechnęła się do mnie i spojrzała na Josh'a który nadal leżał na moim łóżku. Wymieniłyśmy porozumiewawcze spojrzenia i jednocześnie powiedziałyśmy "mężczyźni" po czym zaczęłyśmy się śmiać. Wysuszyłam włosy, zrobiłam delikatny makijaż i kiedy Josh powiedział, że musimy już wyjść byłam gotowa. Zostawiłam telefon na łóżku bo i tak nie będzie mi potrzebny. Po imprezie Josh i Kate mieli zostać u mnie na noc dlatego zostawili tu swoje rzeczy. Niby nie mieszkają daleko ale tak będzie wygodniej. Samochód Josh'a został na podwórku mojej babci. Poinformowałam ją, że wychodzimy i ruszyliśmy do domu organizatora imprezy. Muzyka już grała a w domu i poza nim kręciło się dużo ludzi.
-Chodź musisz poznać organizatora! - Josh próbował przekrzyczeć muzykę. Kiwnęłam głową dając mu do zrozumienia, że usłyszałam. Zaprowadził mnie do kuchni w której był Tom, Eddie i .... Nie to nie możliwe. To nie może być on.
-Eleanor słońce! Mówiłem Ci, że się jeszcze spotkamy.
Wow nie spodziewałam się ;o
wielkie dzięki za tyle komentarzy i to w jeden wieczór nawet sobie nie wyobrażacie jak się szczerzyłam jak to zobaczyłam ;D
to na prawdę motywujące <3
Rozdział nie jest długi bo pisze je na bieżąco i nie miałam za dużo czasu żeby nad nim posiedzieć.
Mam nadzieję, że się spodoba ;)
Jeśli ktoś chce być informowany o nowym rozdziale to zapraszam do zakładki 'INFORMOWANI"
Jak zauważyliście (albo i nie ;p) pojawiła się nowa ankieta (po lewej na górze) zapraszam do głosowania ;)
Zwiększam limit komentarzy bo serio nie mam czasu żeby pisać rozdziały tak szybko ;p
25 komentarzy = nowy rozdział
czytam = komentuję
Jeśli doceniasz moje kilka godzin spędzonych nad pisaniem tego rozdziału
to proszę zostaw po sobie jakiś komentarz, nawet jedno słowo ;)
Pattie x
Super. To chyba ten chłopak którego poznała w samolocie? Czuje, że szykuje się gruba akcja z tym nowym. Czekam na nexta.
OdpowiedzUsuńZapomniałam dodać że jetem u cb po raz pierwszy pierwsza.
UsuńFajny rozdział :D Czekam na nexta :D (OBY NIE DŁUGO) Pozdrawiam @OlaLudwikowska ;** i dziękuję że mnie zawsze informujesz :D
OdpowiedzUsuńIdealny ^-^
OdpowiedzUsuńSuper rozdział :) Czekam na kolejny :) Agata :)
OdpowiedzUsuńFajny. Czekam na nexty. (Nie za duży dajesz licznik??? Według mnie tak.) Twoja nowa czytelniczka :) Pani niewiadoma :P
OdpowiedzUsuńTak się zastanawiałam czy nie za dużo ale myślę że raczej nie ;)
UsuńPod ostatnim było 18 w ciągu trzech dni a ja na prawdę musze mieć trochę czasu żeby napisać następny ;)
Czemu przerwałaś w takim momencie?!?!? Rozdział jest genialny! Idealny,cudowny,niesamowity i taki jeszcze czartotopmlstug! I och! Czekam na nexta! Ania :D
OdpowiedzUsuńSpoko rozdzialik :P Gabi :)
OdpowiedzUsuńOMG! I znowu się spotkają :D czekam na następny :D @NieMamNazwyXDXD
OdpowiedzUsuńCudo! Czekam, myślę że niedługo na nexta :) Całuje Magda :*
OdpowiedzUsuńFajny :) @Faza_Bo_Hazza :)
OdpowiedzUsuńKoleżanka dała mi link do tego ff i prawdę mówiąc spodobał mi się :> Będę czytała :> @hefalumb :>
OdpowiedzUsuńCzemu?!?! Czemu!?! Yghh, ty zła jesteś...xD Czekam na nexta :P @donniczka :)
OdpowiedzUsuńNie lubię dawać kometarzy, ale dam. :) Rozdział jest całkiem OK. @Horanowa :)
OdpowiedzUsuńNiesamowite jest to fanfikcion :D Dowiedziałam się o nim z Twittera :D od @OlaLudwikowska ;** Dziękuję :* Jak chcesz aby więcej osób go czytało musisz rozsyłać linki do WSZYSTKICH! LUB PROSIĆ O MAŁY SHOUTAUT! :D TO POMOŻE :) ŻYCZĘ POWODZENIA :)
OdpowiedzUsuńCo do rozdziału myślę że jest całkiem fajne i ciekawe :) Tylko trochę mało się dzieje.. :/// ale trudno..może będzie lepiej. :) Lovciam Oliwia :) Nie podam tu swojej nazwy na tt, bo nie ufam ludziom.. Paa. Czekam na nexta :I
Is cool :D @Lucas :) Hej mam imie Lucas i lubie to Fanfiction :) czekam na nexta! :)
OdpowiedzUsuńUwielbiam twoje opowiadanie <3 Twoja Laura :)
OdpowiedzUsuńLubię to jak piszesz to ff :) jest takie true :) Czekam już na kolejny niesamowity rozdział :) Ewa :)
OdpowiedzUsuńPiękny =)
OdpowiedzUsuńWow..czytam te wszystkie kometarze i nie wiem i nie umiem opisać tego rozdziału, bo wszystkie słowa zostały już przez inne osoby wykorzystane.. O-o Więc dołączam się do nich wszystkich :P :D Wikii :) Czekam na nexta :)
OdpowiedzUsuńJa też dołączam się do tego co pisała "Wikii" :D Bo to prawda. CAŁUJE @Gans_Asia :)
OdpowiedzUsuńFajny ;] czekam na nowy ;] KLAUDIA :)
OdpowiedzUsuńJa się pytam: DLACZEGO W TYM MOMĘCIE SKOŃCZYŁAŚ/PRZERWAŁAŚ?!? NO DLACZEGO? Muszę namówić koleżanki aby czytały to będzie więcej kometarzy i szybciej nowe rozdziały :D więc czekam i cudowny rozdział :D Tosia :)
OdpowiedzUsuń:) jest fajny :)
OdpowiedzUsuńTo na pewno jest ten gość z samolotu!!! Ja to wiem :D Na tej imprezie coś się stanie....Może zagrają w 7 minut w niebie?*sugestywnie porusza brwiami* ale to zależy od Ciebie.
OdpowiedzUsuńCzekam na nexta <3
Rozdział genialny! Zresztą tak samo jak reszta! Nie mogę się doczekać następnego! /K.-Twoja najwierniejsza fanka :* <3
OdpowiedzUsuńRozdział genialny! Zresztą tak samo jak reszta! Nie mogę się doczekać następnego! /K.-Twoja najwierniejsza fanka :* <3
OdpowiedzUsuńRozdziak jak zwyke mistrzowski. Josh odebral telefon El...Liam pewnie sie niezle wkurzyl. Juz nie moge doczekac sie co bedzie dalej. Czy El oddzwoni? A tym nowym sasiadem pewnie jest ten przystojniak z samolotu. Czekam na nastepny :D
OdpowiedzUsuń