Rozdział dedykuję @DrugsForZayn :D
-Chciałabym wyjechać - powiedziałam do rodziców za raz po tym jak Liam i Em opuścili nasz dom. Mama zatrzymała się gwałtownie i spojrzała na tatę, który również miał zdezorientowana minę.
-Ale.. jak to? Gdzie? A szkoła? - tata podszedł do mnie. Położył rękę na moim ramieniu.
-Do Londynu. Do babci, dawno się z nią widziałam. A szkoła to i tak już praktycznie koniec. Wrócę przecież na rozdanie świadectw. - w głowie miałam już wszystko zaplanowane. Każdy nawet drobny szczegół idealnie przemyślany. Rodzice spojrzeli po sobie. Widziałam po ich twarzach, że nie wiedzą co maja mi odpowiedzieć ale wiedzą też, że nie mogą mi się sprzeciwić bo i tak zrobię co zechcę.
-Czemu tak nagle postanowiłaś pojechać do mojej mamy? Przecież nigdy nie miałaś z nią dobrego kontaktu przez to, że rzadko się widujecie.
Zastanowiłam się chwilę co im powiedzieć. W sumie to sama nie wiem. Tak jakoś przyszedł mi ten pomysł do głowy. Zmiana otoczenia, ludzi dobrze mi zrobi. Przemyślę wszystko co się stało w ostatnim czasie. Przygotuje się na zmianę szkoły.
-Chciałam po prostu trochę się wyrwać z domu. Dawno nie byłam w Europie a u babci to już z 10 lat. Mieszka tam sama to czemu miałabym z nią nie spędzić tych wakacji?
Mama stanęła koło taty patrząc na niego pytająco. Oboje westchnęli w tym samym czasie i tata zgodził się na mój "idealny" plan. Pisnęłam uradowana i pobiegłam do swojego pokoju krzycząc, że muszę się spakować bo i tak zarezerwowałam już bilet na jutro. Nie zabierałam ze sobą zbyt wielu rzeczy bo po pierwsze nie lubię się męczyć na lotnisku z bagażami a po drugie i tak mogę wszystko kupić tam na miejscu więc po co zabierać tak dużo ze sobą. Na dodatek w Anglii jest całkiem inna pogoda niż tu a tak szczerze to nie mam pojęcia jakie ubrania mi się tam przydadzą. Nie chciałam nikomu mówić o moim wyjeździe. Nawet Emily a tym bardziej Liam'owi. Wiem, że oni nie są niczemu winni ale od nich też się chcę trochę odciąć. Może nie na całe trzy miesiące na które planuje tam jechać ale chociaż na tydzień lub dwa. Mam nadzieję, że zrozumieją moją decyzję. Muszę jeszcze poprosić rodziców, żeby nikomu nie mówili dokąd pojechałam.
***
PROSZĘ ZAPIĄĆ PASY ZA RAZ BĘDZIEMY STARTOWAĆ
Zgodnie z poleceniem zapięłam pasy i przygotowałam się do startu. Wspominałam już, że okropnie boję się latać samolotem? No może samego lotu to nie ale start i lądowanie jest okropne. Wsiadając na pokład zajęłam sobie miejsce przy oknie. Pomimo, że nie przepadam za lataniem lubię wyglądać przez okno. Ta wysokość na której znajduje się samolot jest niewiarygodna. Spojrzałam na miejsce obok siebie. Było puste. Z jednej strony cieszyłam się, że siedzę sama ale wolę jak ktoś koło mnie siedzi. Może to być całkiem obca osoba do której przez te ponad 10 godzin ani razu się nie odezwę ważne żeby ktoś był. Oparłam głowę o siedzenie i przymknęłam oczy bo za dokładnie 3 minuty mieliśmy się wzbić w powietrze. Starałam się uspokoić oddech kiedy poczułam czyjąś dłoń na mojej.
-Wszystko w porządku? - otworzyłam oczy i zobaczyłam niebieskookiego szatyna wpatrującego się we mnie z przerażoną miną. Poprawiłam się na fotelu lekko się czerwieniąc.
-Ymm... tak jasne po prostu strasznie nie lubię latać samolotem i stąd to wszystko - powiedziałam przyglądając jego twarzy na której powoli pojawiał się uśmiech.
-Wolne to miejsce? - zapytał wskazując na fotel obok mnie. Potwierdziłam ruchem głowy a chłopak od razu usiadł i zapiął pasy w sumie w ostatniej chwili bo samolot już zaczynał się poruszać. Zacisnęłam dłonie w pięści wpatrując się prosto przed siebie. Obok siebie usłyszałam cichy chicho mojego sąsiada.
-Będzie tak przez cały lot czy tylko przy starcie? Bo szczerze to liczyłem, że trochę pogadamy - usłyszałam jego wesoły głos tuz przy moim uchu. Odwróciłam głowę w jego stronę. Szeroko się uśmiechał patrząc na mnie.
-To nie ładnie śmiać się z kogoś kto się boi. Ty tez masz pewnie jakieś słabe strony, czegoś się boisz. Ja się boję startu więc od razu odpowiadam na twoje pytanie, nie będzie tak przez cały lot. I serio nie ma się z czego śmiać.
-Ja się nie boję niczego - powiedział śmiertelnie poważny patrząc mi prosto w oczy. Nerwowo przełknęłam ślinę. Na jego twarzy czaił się chytry uśmieszek.
-A co do tego naszego "pogadania" to nie wiem czy to ma sens przecież się nie znamy - kontynuowałam udając, że jego słowa nie zrobiły na mnie wrażenia. Jak to się niczego nie boi? Każdy się czegoś boi. Nie ma osób nieustraszonych.
-Przecież możemy się poznać. No wiesz rozmowa zbliża ludzi. A kto wie może jeszcze kiedyś będę miał okazję Ci udowodnić, że jestem nieustraszony.
Nie no teraz na serio. Czy on mi czyta w myślach? Znam go od 5 minut a już zaczyna mnie irytować swoją gadką. Tak w sumie znam to chyba za dużo powiedziane bo nawet nie wiem jak ma na imię.
-Szczerze? Wątpię... - wymamrotałam przewracając oczami i oparłam się o swój fotel. Usłyszałam śmiech chłopaka który zrobił dokładnie to samo co ja.
(Liam)
Rano po wyjściu z domu Eleanor pojechałem od razu do firmy mojego ojca. Obiecałem mu, że będę obecny podczas zatrudniania nowych pracowników. Po moim powrocie z Londynu ciągle chce mnie jeszcze bardziej zmienić. Jakby starał się komuś udowodnić, że na prawdę się mieniłem. Może on sam siebie stara się przekonać, że nie jestem już taki jak kiedyś? To, że ciągle każe mi przebywać u niego w pracy, mówi mi, że jego interes już niedługo będzie mój to wszytko chyba po to żeby mnie sprawdzić. Ile jeszcze razy muszę mu mówić i jak udowodnić, że nie jestem już taki jak po śmierci mamy?
El już drugi dzień się do mnie nie odzywa. Wczoraj jak od niej wychodziłem obiecała, że zadzwoni a teraz nawet nie odbiera. Wiem, że nie jesteśmy tak na prawdę nikim bliskim ale ja się o nią martwię. Tak trudno to zrozumieć i chociaż napisać jedno głupie "nic mi nie jest żyję"? Nie chciałem jej się narzucać. Ale też nie mogłem nie robić nic. Wstałem od stołu przy którym wspólnie z tatą i siostrą jedliśmy śniadanie i ruszyłem do wyjścia. Postanowiłem, że pojadę pod jej szkołę może ją tam spotkam i wyjaśni mi o co chodzi. Zdjąłem z wieszaka swoją skórzaną kurtkę i w pośpiechu wyszedłem z domu. Zatrzymałem samochód przed samym budynkiem dokładnie tam samo gdzie ostatnio. Wysiadłem i puszyłem prosto na boisko. Dobrze wiedziałem, że tam będzie. Zawsze rano tam była. Oczywiście miałem rację bo z daleka widać było grupę dziewczyn skaczących w krótkich spódnicach. Jednak gdy podszedłem bliżej okazało się, że El wśród nich nie ma. Spojrzałem zdezorientowany na Em, która właśnie zauważyła, że przyszedłem i podeszła do mnie.
-Dlaczego nie ma Eleanor? Co się z nią dzieje? - bez żadnego powitania zapytałem od razu o to co mnie najbardziej interesowało. Lubię Em ale jakoś nie mam ochoty na wysłuchiwanie co tam u niej i jak jej minął wczorajszy dzień. Spojrzała na mnie jakby w ogóle nie spodziewała się mnie tu zobaczyć a tym bardziej, że będę pytał o jej przyjaciółkę.
-Nie mam pojęcia... - odpowiedziała cicho i zaczęła bawić się swoimi palcami.
-Jak to kurwa nie masz pojęcia? Przecież to twoja przyjaciółka do cholery!
Dobra może mnie trochę poniosło ale kurwa jak to ona nie wie? A kto ma wiedzieć?
-Czemu się na mnie drzesz? To, że moja przyjaciółka nie oznacza, że wiem gdzie dokładnie jest w każdej chwili! Zwłaszcza, że gdzieś wyjechała bez słowa i jej rodzice nie chcą powiedzieć gdzie ona jest!
Jej podniesiony głos nieco mnie zaskoczył. Nie spodziewałem się, że tak wybuchnie. Prędzej pomyślałbym. że.... za raz chwila...
-Jak to kurwa wyjechała?!
Hejooo ;*
No więc w końcu mamy nowy rozdział ;D
Nie jest jakiś cudowny, ani okropnie długi (tak właściwie to jest strasznie krótki xD ) ale jest ;p
Mam nadzieję, że ta przerwa nic nie zmieniła i nadal będę miała czytelników :D
Co do kolejnego rozdziału to nie mam pojęcia kiedy się pojawi ale postaram się jak najszybciej <3
Jak pewnie zauważyliście ten rozdział jest komuś dedykowany. Jest tak ponieważ chciałam podziękować @DrugsForZayn bo to dzięki niej powstał ten rozdział i jest dzisiaj dodany ;D thanks ;*
Zmienił się również wygląd bloga co jest raczej sprawą nie do przeoczenia bo kolorystyka jest drastycznie inna xD nie jest on jakiś cudowny bo mistrzem bloggera to ja nie jestem ale chciałabym znać waszą opinię na jego temat :D
W zakładce bohaterowie pojawiła się nowa postać a mianowicie nasz jak na razie tajemniczy pan z samolotu. Jego imię i nazwisko zostanie dodane wraz z kolejnym rozdziałem bo nie chciałabym ich na razie zdradzać ;p napiszcie w komentarzach co o nim sądzicie i jak myślicie jaką role odegra w życiu El? chciałabym znać wasze teorie ;D
Zmieniłam również hasztag na tt teraz jest to #GOLDff. Jeśli chcielibyście coś na temat mojego ff napisać ;)
To chyba tyle więc do następnego ;*
Pattie x
Jeśli doceniasz moje kilka godzin spędzonych nad pisaniem tego rozdziału
to proszę zostaw po sobie jakiś komentarz, nawet jedno słowo ;)
czytam = komentuję
Rozdział nie sprawdzony, przepraszam za ewentualne błędy!
WoW... Super rozdział!!!!!!! :D Chce już jak najszybciej nexta :DDD Czekam i się niecierpliwie, więc pisz szybko nowy rozdział :) Pozdrawiam @OlaLudwikowska ;**
OdpowiedzUsuńJak się tak świetnie pisze to się o czytelników nie trzeba martwić :D Czy mi się zdaje czy tajemniczy pan z samolotu to Louis Tomlinson? Nie wiem zaraz sprawdzę w bohaterach. CZEKAM NA NEXT <3
OdpowiedzUsuńYeah! Nareszcie :) juz sie nie moglam doczekac... aaa dzieje sie. Ciekawe kim jest ten tajemniczy chlopak z samolotu. Wkurzony Liam cos co lubie ^^ Juz nie moge doczekac sie co bedzie dalej :D
OdpowiedzUsuńNo no kochana ^^ świetnie świetnie świetnie! Kocham to czytać!!! ale balagm dodawaj częściej rozdziały bo nie zniose tak długiej przerwy :( uwielbiam Cie!
OdpowiedzUsuń