Nieznajomy chłopak spojrzał na mnie i uśmiechnął się lekko. Okulary wsunął na włosy więc mogłam zobaczyć jego oczy. Staliśmy tak chwilę wpatrując się w siebie.Dyrektor odchrząknął zwracając na siebie naszą uwagę. Objęłam Em ramieniem kładąc głowę na jej ramieniu i spojrzałam na Collins'a.
-Nie będę owijał w bawełnę bo nie mam na to czasu. Mam nadzieję, że się dogadacie. Liczę na was.. Ten festyn jest bardzo ważny - powiedział pan dyrektor do mnie i chłopaka naprzeciwko. Patrzyłam na twarzy dyra co raz zerkając na jego młodego sąsiada. Zaczął odchodzić, jednak z powrotem się wrócił.
-Emily - zwrócił się do mojej przyjaciółki - zastąp Eleanor na treningu - skrzywiłam się na dźwięk mojego pełnego imienia. Tak rzadko ktoś je używał.
-Wy dwoje - zwrócił się do mnie i chłopaka - zacznijcie pracę od razu. Nie ma na co czekać.
I odszedł zostawiając naszą trójkę. Em uśmiechnęła się lekko i odbiegła do reszty dziewczyn, które nadal się rozciągały. Jak zwykle w obecności nowej, obcej osoby czułam się nieco nieswojo. Chwilę staliśmy w ciszy tylko na siebie patrząc. Całe szczęście chłopak pierwszy zaczął rozmowę.
-Jestem Liam - podał mi rękę - ty Eleanor, tak?
Odwzajemniłam krótki uścisk dłoni.
-Tak, ale wolę El. Raczej rzadko używam pełnego imienia.
-Czemu? Jest bardzo ładne.
Uśmiechnęłam się tylko. Przeszliśmy kilka kroków i usiedliśmy na trawie obok moich wcześniej pozostawionych rzeczy. Liam wyciągnął nogi i na moment zsunął okulary na oczy. Uśmiechnął się w stronę słońca. Siedziałam na nogach z dokumentami w dłoniach wpatrując się w niego. Cicho zaśmiał się, siadł po turecku, a okulary zawiesił na koszulce. Siedział bardzo blisko mnie.
-No więc - zaczął powoli - masz już jakiś pomysł jak to wszystko będzie wyglądać?
-Hmm.. tak w sumie to nie - zachichotałam. Chłopak spojrzał na mnie i też się uśmiechnął.
-Ja też nie - stwierdził i zaczęliśmy się śmiać.
Długo siedzieliśmy na boisku gadając o jakichś bezsensownych rzeczach. Na festyn nie przygotowaliśmy nic, ale poznaliśmy się trochę. Cały czas widziałam, że Andy się nam przygląda. Wiedziałam, że był wkurzony. Musiało już się zrobić późno bo dziewczyny i drużyna chłopaków zaczęli się zbierać na zajęcia. Ja postanowiłam, że daruję sobie resztę lekcji i pójdę do domu zająć się tym festynem. Pożegnałam się z moim zespołem i ruszyłam w stronę chodnika.
Gdy już byłam poza ogrodzeniem szkolnego boiska usłyszałam swoje imię gdzieś za plecami. Myślałam, że to Andy. Mieliśmy pogadać wieczorem. Odwróciłam się, żeby mu powiedzieć, że musi wytrzymać, kiedy okazało się, że to nie Andy tylko Liam mnie wołał. Zamrugałam oczami zdziwiona. Zapomniałam czegoś? Chłopak podszedł do mnie z uśmiechem.
-Coś się stało? - zapytałam zaskoczona.
-Yyy... - zawahał się widocznie zbity z tropu - nie. Po prostu usłyszałem jak mówisz przyjaciółce, że idziesz do domu pomyśleć na naszym wspólnym projektem i pomyślałem sobie, ze Cię odprowadzę. Może po drodze coś w końcu wymyślimy.
Byłam trochę zdezorientowana. W sumie fajnie nam się gadało więc czemu by nie miał mnie odprowadzić. Przecież to nic takiego. Może akurat coś wymyślimy.Uśmiechnęłam się lekko patrząc w jego brązowe oczy.
-Jeśli nie masz żadnych planów to będzie mi miło jeśli mi potowarzyszysz w drodze powrotnej. bardzo krótkiej drodze powrotnej. - powiedziałam ze śmiechem w głosie. On również się zaśmiał. Ramię w ramię ruszyliśmy w stronę mojego domu. Był sporo ode mnie wyższy więc, żeby spojrzeć na niego musiałam podnieść głowę do góry. Początkowo szliśmy w milczeniu. Jadnak po chwili już rozmawialiśmy jak starzy, dobrzy znajomi. Nie trwało to długo bo byliśmy już pod moim domem. Z uśmiechem na twarzach staliśmy przed drzwiami. Nie wiedziałam co powiedzieć więc wcale się nie odzywałam.Całe szczęście Liam wie kiedy zaczyna się robić niezręcznie i kiedy się odezwać rozładowując napięcie. Jak on to robi?
-No i znowu nic nie wymyśliliśmy - powiedział śmiejąc się - jakoś przy tobie nie mogę się skupić - dodał. Uśmiech znikł mi z twarzy. Po chwili do niego również dotarł sens jego słów.
-Yyy.. Przepraszam. Nie chciałem, żeby to tak zabrzmiało. Nie to miałem na myśli.
Zaczął się nerwowo tłumaczyć. Zaśmiałam się cicho.
-Nie ma sprawy. Nic się nie stało.
Momentalnie się rozluźnił widząc, że nie wzięłam jego słów poważnie. Znowu między nami było okej. Jakby nic się nie wydarzyło. W sumie nic się nie wydarzyło. To jak zwykle ja wszystko wyolbrzymiam.
-A może wejdziesz do środka? Jeśli nie masz żadnych planów oczywiście. Może w końcu coś wymyślimy bo czas nas jednak goni - zaproponowałam od niechcenia.
-W sumie to miałem się spotkać z tatą, ale...
Powiedział drapiąc się po brodzie. Przerwałam mu lekko zmieszana.
-Nie to jeśli masz jakieś plany to spoko. Dam sobie radę.
Uśmiechnęłam się sztucznie. Dziwnie na mnie spojrzał. Oczy miał niemal czarne. Cofnęłam się o krok.
-Dasz mi skończyć? - zapytał jakby groźnie ale z nutką erotyzmu w głosie. Nerwowo przełknęłam ślinę.
-Przepraszam - bąknęłam. Czułam się przy nim jak mała dziewczynka, która narozrabiała i teraz zbiera burę od rodziców. Tak w sumie to ile on jest ode mnie starszy? 4 lata? 5?
-Mówiłem, że miałem się spotkać z tatą ale to nic takiego ważnego. Możemy to przełożyć, więc mogę u Ciebie zostać. - tym razem mówiąc to uśmiechnął się. Mam nadzieję, że szczerze. Wygrzebałam klucze z torby i otworzyłam dom. Przepuścił mnie w drzwiach więc pierwsza weszłam do wielkiego, pustego domu. Gdzieś powinna się tu kręcić Olga - nasza gospodyni. To zazwyczaj jedyna żywa istota w tym domu o tej porze. rzuciłam klucze na szklaną półkę przy drzwiach, które wydały dość głośny dźwięk. Zaprowadziłam gościa przez wielki biało-szary salon prosto na taras. Za domem mieliśmy własny ogród. Pomimo, że mieszkam w dosyć bogatej dzielnicy, to nie każdy je miał. Raz w tygodniu - czasami dwa - przychodził do nas ogrodnik i zajmował się wszystkimi roślinami. Położyłam swoje rzeczy na leżaku przy basenie i otworzyłam wielki, automatyczny parasol, który dawał cień na większość tarasu. Usiadłam na jednym leżaku gestem wskazując chłopakowi, żeby zajął drugi. nadal czułam się przy nim nieswojo. Dobrze, że chociaż byliśmy u mnie w domu to jak to się mówi byłam na własnym teranie. Wyjęłam wszystkie papiery i położyłam na niskim stoliku między nami.
-No więc - zaczęłam nieśmiało - tak sobie właśnie pomyślałam...
-El! Co ty robisz w domu? W dodatku z tym chłopcem? Co na to twoi rodzice? Już drugi dzień z rzędu opuszczasz szkołę? - usłyszałam głos Olgi dobiegający z wyjścia na taras. Posłałam Liam'owi przepraszające spojrzenie. Wtedy na tarasie pojawiła się pani Meyer. Była to starsza kobieta. gotowała u nas i zajmowała się domem, kiedy nas nie było. Na ogół była fajna tylko jak to osoby "starszej daty" miała swoje przyzwyczajenia. Nie miała własnej rodziny. To chyba był jedyny powód dla którego rodzice ją trzymali. Często traktowała mnie jak swoją... no może nie córkę ale jak wnuczkę. Swoją drogą rodzice nieźle jej płacili. Zawsze zastanawiałam się tylko po co. Mieszkała u nas, rodziny nie miała.Co ona robi z tą kasą?
-Olga - zaczęłam ze sztucznym uśmiechem. Kobieta zawsze kazała mówić do siebie po imieniu - to jest Liam. Syna pana Payna, który był u nas ostatnio. Pamiętasz?
-Pan Payne? Hmm... A tak, tak pamiętam.
Uśmiechnęła się do chłopaka i znowu spojrzała na mnie.
-No dobrze już dobrze zostawię was samych. tylko mam nadzieję, że moja mała dziewczynka nic nie wykombinuje - powiedziała ''grożąc'' mi palcem. Poczułam jak robię się czerwona. Z przeprosinami dosłownie wypisanymi na twarzy spojrzałam na Liam'a. Ku mojemu zdziwieniu śmiał się. Odetchnęłam z ulgą opierając się o oparcie leżaka. Całe szczęście nie skomentował tej sytuacji.
***
Rano byłam bardzo niewyspana. Do późna siedzieliśmy z Liam'em nad pomysłami. Na szczęście wszystko było gotowe. Wystarczy nasze plany wprowadzić w życie. Postanowiliśmy zrobić to w formie koncertów. Najpierw wystąpią ludzie z mojej szkoły a na finałowy występ Liam ma załatwić niespodziankę. Chciałam odwieźć Liama do domu bo było już ciemno jak skończyliśmy ale upierał się, że pojedzie taksówką więc nie nalegałam. Niestety musiałam odwołać spotkanie z Andy'm, ale obiecałam mu, że porozmawiamy rano. Przed jego treningiem. Moim w sumie też. Przez noc wpadło mi kilka pomysłów i muszę je pokazać dziewczynom. Wychodząc z domu zamknęłam drzwi na klucz. Na chodniku czekał na mnie Andy. Uśmiechał się szeroko. Gdy do niego podeszłam chciał mnie pocałować w policzek - odsunęłam się.
-Przestań. Jeszcze nic nie ustaliliśmy.
Spojrzał zaskoczony ale po chwili lekko się uśmiechnął. Całą drogę pokonaliśmy w ciszy. Wiem, że chciał mnie złapać za rękę. Ze 4 razy się do tego przymierzał. Jednak nie zrobił tego.
Na boisku było pusto. To pewnie zasługa tak wczesnej godziny. Usiedliśmy na ławce. Słońce zaczynało już przygrzewać więc dzień zapowiadał się gorący.
-El to co się wtedy... - zaczął Andy ale uciszyłam go przytykając mu dłoń do ust.
-Posłuchaj Andy...
Przerwałam na chwile starając się jak najlepiej dobrać słowa. Patrzył na mnie lekko przerażony.
-Wtedy być może zareagowałam zbyt... emocjonalnie. Nie dałam Ci szansy dojść do głosu. Ale sam sobie pomyśl jak byś się czuł jak byś mnie zobaczył w takie sytuacji.
-Ja wiem to...
-Cicho! Nie skończyłam.
Zamilkł zgodnie z poleceniem.
-Chciałabym, żeby między nami było okej. Chcę żebyśmy zapomnieli o tej sytuacji. Nie chcę Cię stracić przez jakąś głupią dziewczynę.
Złapałam go za rękę. Spojrzał na mnie zaskoczony.
-Andy ja mam tylko Ciebie, no nie licząc Em. Jesteśmy ze sobą prawie 3 lata. Nie zepsujemy tego, proszę Cię. Jesteś dla mnie ważny.
-To znaczy, że mi wybaczasz? I znowu jesteśmy razem?
-W wielkim skrócie - tak.
Uśmiechnął się szeroko i zamknął mnie w niedźwiedzim uścisku.
-Wiem jaka jest Rebecca. Nie pozwolę, żeby nas rozdzieliła. - dodałam nie puszczając go. Sam mnie odsunął i spojrzał mi w oczy.
-Wiesz, że jesteś najlepsza? Koch...
Przerwałam mu całując go prosto w usta. Nie chciałam żeby to mówił. Może i był dla mnie ważny ale nie wiedziałam czy będę mogła mu odpowiedzieć tym samym jeśli to powie. Wolałam tak zakończyć naszą rozmowę. Nasz pocałunek trwał dosyć długo. Później przez moment nie mogłam ustabilizować oddechu. Posłałam mu szczery, szeroki uśmiech. Odwzajemnił go. Po chwili zupełnie zmieniliśmy temat. Rozmawialiśmy, śmieliśmy się jak dawniej. Było cudownie. Być może ta sytuacja dobrze nam zrobiła. Drużyna Andy'ego była już na boisku. Dziewczyny z resztą też.
-Idziesz po treningu na lekcje? - zapytał zanim odeszliśmy na swoje połowy.
-Chyba tak - powiedziała krzywiąc się - ostatnio za dużo sobie odpuszczałam. Muszę pójść.
-Jasne. To ja też pójdę. A później odprowadzę Cię do domu.
-Okej - odpowiedziałam z uśmiechem. Andy złapał mnie w pasie, przysunął do siebie i mocno pocałował. Słyszałam gwizdy chłopaków z jego drużyny. Ze śmiechem odsunęłam się od niego. Pomachałam chłopakom a w szczególności Scott'owi i ruszyłam do moich dziewczyn. Na szczycie trybun zauważyłam Liam'a. Wpatrywał się we mnie tym swoim wrogim spojrzeniem. na moment złapaliśmy kontakt wzrokowy. Szybko jednak do przerwałam, spuściłam wzrok na ziemię i pobiegłam do czekających na mnie i uśmiechniętych dziewczyn.
Przepraszam! Przepraszam! Przepraszam!
Tak wiem, że rozdział miał być w poniedziałek ale miałam problemy ze zdrowiem, byłam w szpitalu i w ogóle masakra w tym tygodniu :/ Ale już jest lepiej (przynajmniej jak na razie xD) i będę dodawać rozdziały w miarę możliwości częściej :D
czytam = komentuję
proszę to ważne chcę znać waszą opinię ;)
A i jeszcze coś. Jeśli ktoś chce być informowany na tt to niech mi napisze TU swoją nazwę ;)
I jeśli chcecie coś na tt pisać o moim ff to dodawajcie do swoich tweet'ów #GOLD będzie mi łatwiej znaleźć i poczytać ;)
W zakładce NOWY za każdym razem będzie pojawiała się informacja kiedy kolejny rozdział oraz krótka zapowiedź następnego rozdziału ;)
Jeju nareszcie ;) Nie mogłam się już doczekać. Codziennie sprawdzałam czy może nie dodałaś nowego rozdziału. I oto jest. Jak zwykle rozdział jest świetny. Akcja powoli się rozkręca. Wkurzony Liam pod koniec, aż nie mogę doczekać się co będzie dalej ;) Mam nadzieję, że szpital to nie było coś mega poważnego i, że jest już wszystko w porządku ;)
OdpowiedzUsuńBrakuje mi co prawda dialogów z rozmowy El i Liam'a, ale poza tym rozdział bardzo ciekawy, a końcówka najlepsza :) Jestem ciekawa, co z tego wyniknie.
OdpowiedzUsuńCzekam na next xx
@tommoskoala
Kuurde!! Mam nadzieję że El wybierze Liama i to wkrótce ;) Rozdział świetny jak zwykle co tu by pisać.. chce więcej!
OdpowiedzUsuń