Zdenerwowana wybiegłam z gabinetu. Mocno pchnęłam drzwi i ruszyłam przed siebie. Nie usłyszałam, żeby się zamknęły. Ktoś musiał je zatrzymać. Nie odwróciłam się żeby zobaczyć kto.
-El.
Usłyszałam głos taty za plecami. Nie miałam zamiaru reagować.
-El stój.
Jego głos był spokojny. Szłam dalej.
-Eleanor White masz się natychmiast zatrzymać!
Stanęłam. Łzy napłynęły mi do oczu. Nawet nie wiem dlaczego. Zawsze byłam twarda. Chociaż, z nieznanego mi powodu, przepłakałam kilka ostatnich nocy. Szybko przetarłam oczy, żeby tata nie zobaczył mojej chwili słabości i odwróciłam się do niego.
-Co? - zapytałam nieco głośniej niż zamierzałam.
-Może trochę ciszej, co?
W jego głosie było słychać zdenerwowanie ale nie podniósł tonu. Widziałam, że zaciska dłonie w pięści. Miał rację. Przegięłam. Odetchnęłam i uspokoiłam się trochę. Ojciec widząc, że się rozluźniłam podszedł do mnie.
-El... porozmawiajmy spokojnie.
Położył mi dłoń na ramieniu. Od razu ją zrzuciłam. Spojrzał na mnie błagalnie.
-El przecież to nic takiego. To taka mała darowizna dla szkoły.
Wtedy wybuchłam.
-Nic takiego? Mała? Tato! Dwa miliony to mało? Zwariowałeś? Niektórzy w tej szkole nie mają nawet jednej setnej tego rocznie! A Ty mówisz, że to mało?
Zbliżył się do mnie jeszcze bardziej. Całe szczęście, że mnie nie dotkną bo wtedy nie ręczyłabym za siebie.
-Uspokój się. Te pieniądze są ciężko zarobione przeze mnie i twoją matkę. Mamy prawo przeznaczyć je na co chcemy. Zwłaszcza na taki cel.
Oczy zaszły mi łzami. O co mi w ogóle chodzi? Przecież tata ma rację. To są ich pieniądze. Jak chcę iść na zakupy to kasa mi nie przeszkadza. Nie mam pojęcia dlaczego tak wybuchałam. Przytuliłam się mocno do taty. Zawsze miałam z nim lepszy kontakt niż z mamą. Byłam taką typową córeczką tatusia. Odsuwając się przetarłam oczy.
-Przepraszam.
Tata uśmiechnął się zakładając mi włosy za ucho.
-Nie za za co skarbie.
Odwzajemniłam uśmiech. Kochałam mojego staruszka. Był najlepszy na świecie. Nie dlatego, że dawał mi kasę. Dlatego, że zawsze był przy mnie. Pomimo ciężkiej pracy zawsze znalazł dla mnie czas. Jak byłam mała zabierał mnie do kina, do zoo, na lody. Zawsze było "tata i El''.
-Chcesz jechać do domu czy zostajesz?
-A mogę jechać?
-Oczywiście.
-Dzięki tato.
Uśmiechnęłam się szeroko i cmoknęłam go w policzek. Odwróciłam się i wycierając resztę łez ruszyłam w stronę męskich szatni, gdzie miał na mnie czekać mój chłopak. Wyjęłam telefon i napisałam sms do Emily.
przepraszam Cie ale jadę już do domu, miałam niefajną sytuację z dyrem i rodzicami. wpadnij do mnie po lekcjach to pogadamy. KC. El
Wysłałam wiadomość i skręciłam w korytarz z szatniami. Gdy tylko podniosłam wzrok telefon i torebka wypadły mi z rąk. Oparta plecami o ścianę stała Rebecca a przed nią Andy. Trzymał swoja dłoń na ścianie obok jej głowy a drugą na jej biodrze. Coś jej szeptał do ucha a ona chichotała jak mała dziewczynka, której ktoś daje lizaka. W oczach znowu pojawiły mi się łzy. Para była tak bardzo zajęta sobą, że mnie nie zauważyła. Podniosłam z podłogi upuszczone przedmioty i z podniesiona głową przeszłam koło nich. Gdy byłam za plecami chłopaka kątem oka zerknęłam na nich. Zdusiłam narastającą falę bólu i szłam dalej. Szybkim krokiem pokonałam odległość, która dzieliła mnie z drzwiami na zewnątrz. Położyłam dłoń na klamce i jeszcze raz, ostatni raz odwróciłam się. Dwójka "zakochanych" patrzyła wprost na mnie. W oczach Andy'ego widziałam żal, a w tej szmaty - przerażenie. Posłałam mu pełne rezygnacji spojrzenie i wyszłam na ciepłe nowojorskie powietrze. Byłam zszokowana. Nawet łzy przestały mi płynąć. Podchodząc do samochodu zaczęłam nerwowo szukać kluczy, kiedy usłyszałam głos dobiegający ze szczytu niskich schodów prowadzących do budynku szkoły.
-El poczekaj!
Andy. W szybkim tempie wyjęłam klucze i wsiadłam do auta. Niestety rano zostawiłam otwarty dach, więc nie mogłam tak po prostu odjechać. Chłopak dobiegł do mnie i stanął koło drzwi dla kierowcy.
-El... To nie było to na co wyglądało. My tylko...
Przerwał nie wiedząc jak się wytłumaczyć. Siedziałam milcząc z dłońmi na kierownicy, patrząc przed siebie. Unikałam jego wzroku. Dotknął mojej ręki. Nie poruszyłam się.
-Nie dotykaj mnie - powiedziałam ze spokojem nie zmieniając pozycji.
-El posłuchaj to nic takiego. To ona się na mnie rzuciła. Ja tego nie chciałem.
Odwróciłam głowę w jego stronę.
-Jakoś nie zauważyłam żebyś się wyrywał. Mam nadzieję, że będzie ode mnie lepsza. Życzę wam szczęścia.
Chłopak zaniemówił. Skorzystałam z okazji i odjechałam. Po kilku minutach Byłam w domu. Wbiegłam do swojego pokoju. Usiadłam na łóżku. Nie płakałam. Jak zwykle dusiłam to wszystko w sobie. Po chwili wstałam i stanęłam na łóżku przed ogromną korkową tablicą, która wisiała na ścianie tuż nad nim. Zdjęłam wszystkie nasze zdjęcia i wrzuciłam je do szuflady biurka. Wyjęłam z szafy krótkie spodenki i cienka koszulkę i rzuciłam je na łóżko. Weszłam do mojej własnej łazienki, przylegającej do mojego pokoju by wziąć prysznic. Wrzuciłam zdjęte wcześniej ubrania do kosza na brudną bieliznę i weszłam do kabiny. Gorąca woda spływająca kaskadami zmoczyła mi włosy i ciało. Dopiero tu pozwoliłam moim uczuciom wydostać się na zewnątrz. Zaczęłam płakać. Dlaczego on to zrobił? Dlaczego mi? Długo stałam pod strumieniem wody myśląc nad ta całą sytuacją. Na dworze było ciepło wiec mój prysznic stopniowo zmieniał się w coraz zimniejszą kąpiel. Łzy przestały mi już płynąć. Owinęłam ciało ręcznikiem i weszłam do pokoju, gdzie pozostawiłam na łóżku wcześniej przygotowane ubrania.
Gdy rozczesywałam włosy do mojego pokoju wszedł tata. Odwróciłam się do niego z lekkim i sztucznym uśmiechem.
-Eleanor. Zejdź na dół. Chcę żebyś kogoś poznała.
-Jasne już idę.
Związałam wilgotne jeszcze włosy w niezdarnego koka i zeszłam na dół. Mama z uśmiechem patrzyła się na mnie.
-El to jest pan Payne. Drugi sponsor szkolnego festynu i być może w przyszłości biznesowy partner twojego ojca.
Kolejny rozdział pojawi się w środę. Jeśli czytasz to proszę skomentuj ;)
Niesamowity. Brak słów bo to jest naprawde dobry rozdział :) ciesze się że zaczął się wątek z Liamem. Mam nadzieję że w następnym rozdziale pojawi się rówież Emily xx
OdpowiedzUsuńdziękuję ;*
UsuńNiezły rozdział laska ;*
OdpowiedzUsuńFajny blog !!!!!!!!!!!! <3
UsuńRozdział jak dla mnie jest super. Najlepsz akcja to ta z ojcem. Cudo. Kocham.<3<3;-)
OdpowiedzUsuńBiorąc pod uwagę, jak Andy martwił się o El w poprzednim rozdziale, naprawdę nie spodziewałam się takiego obrotu spraw. A teraz do akcji wkracza rodzina Liam'a, może być ciekawie :)
OdpowiedzUsuń